sobota, 19 sierpnia 2017

Stralight. Krem na noc/ Lush Botanicals.

Stralight. Krem na noc/ Lush Botanicals.




Lush Botanicals to  świat w którym do głosu dopuszczone są tylko składniki naturalne, to idealny świat, dla tych którzy nie godzą się na substancje chemiczne dodawane do kosmetyków, którzy nie wierzą w sprytny marketing wielkich koncernów, którzy obiecują cuda a aktywne składniki umieszczają w minimalnej, nieefektywnej ilości. Lush Botaniclas tworzy bez ściemy, wczytując się w skład, czy to na początku czy w środku czy wreszcie na końcu, nie znajdziemy substancji uznawanych za szkodliwe dla zdrowia, czy gospodarki hormonalnej naszego organizmu. Są za to same roślinne ekstrakty, absoluty, wody roślinne, zimnotłoczone masła i olejki eteryczne. O nie, nie to nie są produkty o prostych, minimalistycznych składach. Wszystkie one mają bogate, rozbudowane formuły. Dech zapiera! 
Pamiętajcie, że wszystkim produktom Lush Botanicals najlepiej mieszka się w lodówce. Niska temperatura wraz ze szkłem Miron Violet Glass zapewnią im świeżość i bezpieczeństwo, przez całe 10 tygodni. Ze względu na brak konserwantów, termin ważności produktów jest bardzo krótki, zapewniam Was jednak, że po użyciu Lush Botanicals odstawicie wszystko inne. 
Moja lodówka mieści obecnie dwa produkty Lush Botanicals, jest jednak pojemna i chętnie przyjęłaby więcej. Niestety sklep Lush Botanicals i mój dom dzieli zbyt duża ilość kilometrów, abym mogła je kupić i bezpiecznie przesłać. Krem pod oczy Stardust Eye Cream znalazł się w ulubieńcach lipca (czytaj, ulubieńcy lipca), za jakiś czas poświęcę mu na pewno dłuższy wpis. Tymczasem dzisiaj zajmę się kremem na noc Stralight, bo pielęgnacja nocna jest niezwykle ważna. Nasza skóra regeneruje się po całym dniu, potrzebuje składników, które ją odżywią, nawilżą, pobudzą do działania. Produkty na noc muszą więc być bogate w składniki ( nie mylić z tłustymi maziami). Krem Starlight powstał na bazie wody pomarańczowej, zawiera dużą dawkę antyoksydantów, witamin, minerałów a także kwas hialuronowy, witaminę E i witaminę B5. Czego tu nie ma: olejek z pestek jabłek, olejek z pestek kiwi, olejek z pestek opuncji, olej z pestek żurawiny, olejek z pestej jojoba, ekstrakt z listków róży stulistnej, z owoców granatu, figi, truskawki, jeżyny czy grejpfruta. Na prawdę, minimalizm składowy w przypadku tego produktu nie wchodzi w grę :). Krem przepięknie pachnie, cytrusowymi nutami. Tak, to jest dosyć treściwa konsystencja, na szczęście dosyć szybko się wchłania. Moja skóra dosłownie go pije. Wklepany jako ostatni krok w pielęgnacji, czy to po kwasach czy moim ulubionym serum Buffet The Ordinary, dokarmia skórę w czasie nocy, odżywia, nawilża i ujędrnia. Mam odwodnioną cerę, na noc potrzebuję więc treściwych kremów, aby pomóc jej w przywróceniu równowagi. Moja dosyć kapryśna cera, nie reaguje histerycznie na ten krem. Żadnego pogorszenia cery po stosowaniu tego kremu nie odnotowałam. Porcja chłodnego kremu z lodówki wklepana w buzię, szyję i dekolt gwarantuje dobrą noc!  (50ml, 195zł, kupicie tu)
Znacie produkty Lush Botanicals?
Ściskam.Iwona.

piątek, 18 sierpnia 2017

Tonik nawilżający/Resibo.

Tonik nawilżający/Resibo.



Siegając po kolejny produkt Resibo (czytaj, recenzja olejku do demakijażu) byłam przekonana, że otrzymam produkt oparty na naturalnych składnikach, łączący klasyczne receptury wraz z najnowszymi technologiami. Wszystko po to aby uzyskać produkt jak najbardziej skuteczny i "zdrowy", bo stworzony aby był bezpieczny dla skóry a także z poszanowaniem środowiska, które nas otacza. Nie sądziłam jednak, że kupując tonik będzie aż tak dobrze!. Minimalny, ale przemyślany od początku do końca skład, pozwolił uzyskać produkt o maksymalnych efektach. 
Tonik to dla mnie istotny produkt w pielęgnacyjnej rutynie, nigdy go nie pomijam, nie godzę się na byle jakie produkty. Na szczęście co raz więcej osób docenia, że dobry tonik może robić robotę a wielu producentów, robi świetne produkty.
Tonik-mgiełka Resibo może poszczycić się znakomitym składem. Zawiera wodę różaną, wodę pomarańczową (uzyskiwaną z kwiatów które dopiero zaczęły kwitnąć, lub pąków), ekstrakt z nasion dyni, wyciąg z korzenia rabarbaru a także kwas hialuronowy. Z połączenia tychże składników otrzymujemy produkt, który ma właściwości przeciwzapalne, przeciwobrzękowe a także silnie nawilżające. Toniki to moja słabość, testuję ich całe mnóstwo, ale to Resibo plasuje się w ścisłej czołówce. Ma skład, który rzeczywiście działa, nie tylko wspaniale odświeżając ale i nawilżając cerę.  Jego właściwości i działanie mogłabym porównać do słynnych korańskich esencji. Produkt, przez to, że zawiera kwas hialuronowy, jest trochę gęstszy niż tradycyjne toniki. Moją ulubioną metodą aplikacji jest, wylanie niewielkiej ilości w zagłębienie dłoni a następnie delikatne wklepanie w twarz. paamietam także, aby wklepać ją także w okolice oczu, bo woda różana ma wspaniałe właciwości przeciwobrzękowe. Staje się ona momentalnie ukojona, nawilżona, napięta a przy tym produkt wspaniale pachnie, zapewniając mały relaks. Jego używanie jest prawdziwą przyjemnością, nie tylko koi zmysły, ale i oczyszcza, odświeża i łagodzi podrażnienia . Mamy lato sporo przebywam na plaży, słońce i wiatr, sprawiają, że cera potrzebuje dawki porządnego nawilżenia. Po dokładnym jej oczyszczeniu, to właśnie ten tonik jest pierwszym krokiem aby odzyskała równowagę. W kolejnym kroku bardzo lubię nałożyć kojącą maskę REN (czytaj recenzję).
Nasze spotkanie z tonikiem Resibo dobiega powoli końca, będzie powtórka. Rzadko zdarza się tak udane połączenie składu, który jednocześnie daje tak zauważalne efekty (150ml/ 10,90 funta kupisz Tu, lub 49zł kupisz tu

Znacie ten produkt Resibo? ciekawa jestem Waszych typów odnoście ulubionych toników.

Ściskam.
Iwona
 



wtorek, 15 sierpnia 2017

Co wybrać na początek? Kosmetyki The Ordinary.

Co wybrać na początek? Kosmetyki The Ordinary.


I nigdy nie będzie już jak dawniej. Nastała era The Ordinary, a także innych marek wchodzących w skład Deciem. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek jakaś marka wywarła tak wielki wpływ na rynek kosmetyczny i  na świadomość klientów. Nie udało się to największym gigantom na świecie. Czy wiecie, że na podkłady The Ordinary zapisało się 50, choć krążyły plotki, że liczba ta sięgnęła nawet 200 tysięcy osób? Minimalizm, skuteczność a wszystko to połączone z cenami dla każdego, to prawdziwy sukces! The Ordinary pokazało, że tanie kosmetyki też mogą działać, pod warunkiem że stworzy się mądre, nie oszukane formuły. 
Każda formuła jest jasno i czytelnie opisana na stronie. Znajdziecie tam także tabelę, co z czym i w jaki sposób stosować. Jestem zachwycona wizją jaką prezentuje marka. Mam nadzieję, że choć trochę ukróci to nosa wszystkim bajkopisarzom, którzy za miliony wydawane na reklamy, w pięknych butelkach sprzedają chłam. Nie boję się tego słowa użyć!
Trochę zagrzytało kiedy pojawiły się plotki o przejęciu The Ordinary przez koncern Estee Lauder, szczególnie w temacie testowania produktów na zwierzętach. Jak poinformował mnie polski dystrybutor, koncern rzeczywiście wszedł do gry, ale jako jeden z wielu inwestorów. Nie będzie to miało znaczenia dla jakości produktów i tak jak do tej pory wszystkie one nie będą testowane na zwierzętach. Ma za to poprawić, to co mocno kuleje czyli dostępność.
Jakiś czas temu mogliście przeczytać na blogu o kilku produktach The Ordinary jakie miałam (czytaj, podsumowanie The Ordinary).  Zdążyłam już kupić i przetestować kolejne, nie mówię ostatniego słowa  w temacie, na pewno jeszcze coś przygarnę, choć teraz kusi mnie NIOD. 
Dzisiejszy wpis to moje propozycje dla początkujących. Obecnie The Ordianry to ponad 30 formuł, trudno się zdecydować, być może trochę ułatwię Wam wybór. Pamiętajcie, że The Ordinary to zabawa tymi formułami, kombinowanie. Nie bójcie się nakładać produktów warstwami.

Buffet, serum do twarzy z peptydami.

W ostatnich latach  produkty z peptydami budzą szczególne zainteresowanie. Wynika to z faktu, że są one podstawowym składnikiem budulcowym wszystkich organizmów żywych. Przez długi czas stosowano je tylko w produktach profesjonalnych, nie były dostępne powszechnie. Peptydy są składnikami o silnym działaniu przeciwzmarszczkowym i mają niewiele skutków ubocznych. The Ordinary ma w swojej ofercie kilka produktów z peptydami. Buffet jest moim zdaniem produktem optymalnym, najbardziej zaawansowanym i kompleksowym, bo zawiera różne rodzaje peptydów, mogących naprawdę efektywnie działać. Serum zawiera imponujący koktajl składników mających wpływ na opóźnienie efektów starzenia:kwas hialuronowy, gliceryna, aminokwasy, probiotyki i gwiazdy formuły, czyli kompleksy peptydów. Matrixyl 3.000, Matrixyl Synthe’6, Syn-Ake i Relistase. Serum ma żelową konsystencję, przez co jest trochę mniej wydajny niż inne sera. Szybko się wchłania, świetnie nawilża. Sprawia, że cera jest wygładzona, delikatne zmarszczki ulegają spłyceniu, jest jędrna i gładka. Stosuję go zazwyczaj rano po oczyszczeniu cery, a przed nałożeniem kolejnego serum (Najczęściej z witaminą C). Buffet to pozycja obowiązkowa dla Wszystkich 30+. ( 30ml/69zł)

Argireline Solution 10%,

 Kolejne serum peptydowe. Argirelina to produkt stosowany dość powszechnie, bo to najlepszy składnik rozluźniajacy napięcie mięśniowe. Redukuje zmarszczki, często porównuje się ją do botoksu. To oczywiście nadużycie, biorąc pod uwagę fakt, że mało kto stosuje ją w skutecznym stężeniu 10% ( ha ha).
Serum powinno być stosowane raczej miejscowo, w okolice oczu i ust. Ja stosuję go wokół oczu właśnie, przed nałożeniem kremu. Kupiłam też masażer i teraz eksperymentuję z tym urządzeniem. Samo serum jest genialne, rewelacyjnie wygładza skórę wokół oczu. Kupię ponownie. (30ml/34zł)
 
 Ascorbyl Glucoside Solution 12%, Serum z witaminą C

Mam jeszcze dwa sera The Ordinary z moim ulubionym składnikiem, jakim jest witamina C i uważam, że właśnie ta jest jest najlepsza. Ma najlepszą formułę, szybko się wchłania i co niezwykle istotne witamina C w nim zawarta charakteryzuje się powolnym wchłanianiem i tym, że ma ona możliwość przenikania w głębsze warstwy skóry. Serum wchłania się do matu, nadaje się pod makijaż, świetnie współgra z innymi produktami. Serum genialnie rozpromienia cerę, walczy z pierwszymi oznakami starzenia, redukuje przebarwienia.Polecam! (30ml/59zł)



Advanced Retinoid 2%, serum z retinoidami.

To mój pierwszy kosmetyk z witaminą A, nie jestem zwolenniczką stosowania retinolu w zbyt młodym wieku i już! Na wszystko jest pora i czas, na mnie przyszedł on właśnie teraz kiedy skończyłam 37 lat. Skusiłam się właśnie na The Ordinary, bo proponuje on formułę opartą na na nowej, skutecznej i co istotnej łagodniejszej, nowej generacji retinoidów. 
Serum ma przyjemną, kremową i bogatą formułę, która łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. I robi wszystko to co powinien, czyli spłyca drobne zmarszczki, rozjaśnia przebarwienia, walczy z niedoskonałościami i wydzielaniem sebum. A wszystko to bez jakichkolwiek podrażnień, nieprzyjemnego łuszczenia o którym tyle się naczytałam. Używam dwa do trzech razy w tygodniu, po oczyszczeniu buzi, odczekuję jakiś czas i nakładam krem na noc (obecnie jest to Lush Botanicals). Ta forma retinoidów będzie świetnym rozwiązaniem dla początkujących z witaminą A, na pewno w zimie będę eksperymentować dalej i kupię preparat z czystym retinolem.(30ml/ 46zł)

Salycilic Acid 2%, Serum z kwasem salicylowym.

Nie ma lepszego składnika jeśli chodzi o zwalczanie niedoskonałości niż kwas salicylowy. Kwas salicylowy posiada bardzo małe cząsteczki dzięki czemu, ma zdolności przenikania w głębsze warstwy naskórka. Super dla cery tłustej i trądzikowej. Zwęża pory i spłyca zmarszczki. Działa przeciwzapalnie, przeciwtrądzikowo, odnawia i odmładza skórę. Brać, brać nie zastanawiać się! (15ml/22zł)

I co na co się skusicie?

Ściskam.Iwona.