piątek, 19 października 2018

Vitamin C Collagen Boost. Krem z witaminą C i olejkiem tamanu, idealny dla problematycznych cer. Mayka Skincare.

Vitamin C Collagen Boost. Krem z witaminą C i olejkiem tamanu, idealny dla problematycznych cer. Mayka Skincare.



Po rewelacyjnym truskawkowym serum klik oraz olejku z retinolem z przeznaczeniem dla problematycznych cer klik, przyszła pora aby powiedzieć kilka słów o kolejnym produkcie Mayka Skincare, jaki posiadam/posiadałam (niestety słoiczek zobaczył już dno buuu). 
W skrócie Mayka Skinare to natura, natura, ręczna robota małymi partiami, same wysoce efektywne składniki, szczerość, pasja i zaangażowanie. To lubię! I z przyjemnością pobiegnę na zakupy nowego produktu, czyli olejku do demakiajżu.
W ofercie marki do wyboru mamy dwa rodzaje kremów, dostosowane do różnyh potrzeb cery. Mam obydwa i to właśnie recenzowany dziś Vitamin  C Collagen Boost zdecydowanie lepiej służy mojej problematycznej, zbliżającej się ku czterdziestce cerze. Moje przemyślenia na początek są takie iż starsznie trudno jest znaleźć jeden produkt, który spełniał by się na kilku płaszczyznach. Mam tu na myśli przeciwdziałanie oznakom starzenia (pobudzanie produkcji kalogenu), niwelowanie i balansowanie problemów problematycznych cer ( zaskórnki, rozszerzone pory i cały ten bałagan wynikający z trądziku hormonalnego), rozświetlenie i regenerację. W kremie Mayka udało się zebrać do "kupy" i połączyć w całość składniki, które pomagają niwelować wymienione wyżej porblemy. Nieźle co?
Do rzeczy. Wszystkie kremy marki w swoim składzie nie zawierają wody, a organiczne wody kwiatowe. Nie tylko podkręcają one działanie , ale i podnoszą walory terapeutyczne produktu swoim naturalnym zapachem. Bazą te wersji kremu jest odświeżająca i poprawiająca krążenie woda pomarańczowa. Pierwsze skrzypce gra tu nowa, stabilna forma witaminy C (Sodium Ascorbyl Phosphate), wykazująca silne działanie antyoksydacyjne, przeciwstarzeniowe. Witamina C zmniejsza przebrawienia  teraz po lecie szczczególnie widoczne), rozświetla i dodaje cerze blasku. Całkowicie naturalny pozyskiwany z nasion łubinu białego składnik, stymuluje syntezę kolagenu ( jego produkcja maleje z wiekiem), uelastycznia i ujędrnia. 
Kompozycja czeterech zimnotłoczonych olei: tamanu, z nasion malin, róży i granatu odpowiada za przywrócenie balansu cerom trądzikowym. Przypomnę, że olej tamanu to przykład składnika, którego wspaniałe działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, intensywnie regenerujące poparte zostało licznymi badaniami.
Ten przeznaczony do stosowania na dzień i na noc produkt, ma kremowo-śmietankową, niezbitą konsystencję. Dominuje w nim eneregtyzujący zapach słodkiej pomarańczy, aczkolwiek da się wyczuć charakterystyczną nutę typową dla olejku tamanu ( kostka rosołowa? :D).
Nakładałam go oczywiście jako ostatni krok w pielęgnacji, głównie rano. Aplikowany w niewielkiej ilości dosyć szybko się wchłania, nie jest tłusty, nie zostawia powłoki, cera po nim nie jest lepiąca. Regularnie stosowany zmiękcza, nawilża, chroni przed utratą wilgoci, działa delikatnie antybakteryjnie, ogranicza wydzielanie sebum. Cera jest gładka, rozświetlona i wypoczęta, tzw. glow :). 
Polecam ten krem wszystkim typom cery, a w szczególności mieszanym, tłustym i problematycznym. Z doświadczenia wiem jak trudno znaleźć produkty, które nie pogorszyły by jej problemów. ( 30ml/17 funtów sklep. Wysyłka do Polski, nie za miliony monet).

środa, 17 października 2018

Moisturising Cream/ Cerave

Moisturising Cream/ Cerave



Ceramidy są ważnym składnikiem płaszcza hydrolipidowego skóry. To taki jakby cement, który wypełnia przestrzenie międzykomórkowe w jej warstwie rogowej.  Niestety agresywne detergenty, promieniowanie UV, różnego rodzaju otarcia mechaniczne, powodują ich ubytki w wyniku których ze skóry ucieka woda a dostają się drobnosutroje. Główne objawy zaburzeń to szorstkość, suchosć i łuszczenie się skóry. Zachwiana równowaga bariery skórnej nasila trądzik. Dlatego to bardzo ważne aby zadbali o równowagę skóry uzupełniając płaszcz lipidowy. Regularne aplikowanie produktów z ceramidami wpływa bardzo korzystnie na poprawę warstwy lipidowej, pomaga zatem walczyć z różnego rodzaju dermatozami skórnymi.
Cerave, to amerykańska marka stworzona przez dermatologów, która posiada w swej ofercie całą armię produktów pomagających w odbudowie bariery skórnej. Często pytacie mnie, co stosować podczas kuracji kwasami czy retinolem. Przy tego typu kuracjach dochodzi do naruszenia bariery skórnej, cermaidy pomogą jej wrócić do równowagi. 
Z problemem bardzo suchej skóry ciała (szczególnie nieprzyjemnie było na kolanach i łokaciach, gdzie skóra się wręcz łuszczyła) borykam się od kilku lat. Podejrzewano łuszczycę, tarczycę i wiele innych chorób. Testowałam mnóstwo kosmetyków, leków sterdydowych. Efekt nigdy nie był zadowalający. Dopiero Moisturising Cream odmienił moje życie. W składzie trzy kluczowe ceramidy, cholesterol, kwas hialuronowy. Bez zapachu, z zaskakująco przyjemną, śmietankową konsystencją. Specjalna technologia produkcji uwalniająca składniki w czasie sprawia, że jest to produkt absolutnie wyjątkowy. Krem/balsam pozwala wzmocnić, nawilżyć i zapewnić skórze zdrowy wygląd. Krem z każdą aplikacją pięknie rozprawia się z problemem, suchej szorstkiej skóry. Wreszcie nie wstydzę się tego jak wyglądają moje kolana i łokcie. Sucha i łuszcząca skóra poszła w zapomnienie. Ze względu na bogatszą formułę krem nakładam głównie wieczorem. Rankiem i w ciagu dnia moja skóra jest cudownie miękka, nawilżona,  czuję że jest niezwykle delikatna. Już dawno nie miałam takiej radości z używania produktu do ciała. W przypadku Cerave nie uwiedzie Was piękne opakowanie, zapach jak z rajskiego ogrodu, tutaj liczy się działanie. Ocena na 5! (do kupienia w aptekach, cena około 36zł. Ja kupiłam na lookfatantastic).

sobota, 6 października 2018

Cream in The City. Serum Antyoksydacyne. Lush Botanicals.

Cream in The City. Serum Antyoksydacyne. Lush Botanicals.





 Po otrzymaniu tego serum zaczęłam się zastanawiać, które miejsce mu przydzielić. Moja pielęgnacja skupia się na wielu lekkich produktach. Serum Antyoksydacyjne Lush Botaniclas zaś to jedno z bogatszych tego typu produktów jakie dane było mi używać. Nic zatem nie stało na przeszkodzie aby służyło mi jako ostatni krok w pielęgnacji, pełniąc rolę lekkiego kremu. Czas był ku temu idealny, bo testowałam go w okresie letnim. Schemat jaki obrałam opierał się na serum z witaminą C Paula's Choice i właśnie kremie Lush Botanicals. Zapewniłam więc sobie pełną ochronę, antyoksydację a także poprzez bogatszą formułę kremu także dobrą bazę pod makijaż mineralny.
Lista składników jak zawsze u Lush Botaniclas jest długa ale dzięki temu dostarczamy cerze wszystko co niezbędne. Tata Harper tłumaczy, że długie składy jednego kosmetyku mogą zastąpić potrzebę posiadania kilku kosmetyków. I tu się zgodzę, poza tym na   dobre  wychodzi to też portfelowi :).
Serum to prawdziwy koktajl dla skóry, narażonej na zanieczyszczenia, klimatyzację, długie godziny spędzone przed monitorem komputera. Składniki w nim zawarte nie tylko chronią przed ich skutkami ale są w stanie wpływać również na odbudowę zniszczeń jakie czynniki  te już wywołały na skórze. Produkt na bazie wody różanej a dalej niezbędne w takiej formule oleje: z pestek malin, z pestek kiwi, z pestek czarnej porzeczki, z pestek czereśni, monoi, ekstrakty: z róży, figi, żurawiny, wina, z pestek gerjpfruta. Oleje i ekstrakty to wspaniałe źródło wiatminy C.  W skład serum wchodzi także witamina E, bardzo lubię ten składnik, działa pobudzająco na poszarzałą, zmęczoną, dotknięta trądzikiem cerę. To co przekonało mnie aby używać to serum jako krem było to, że zawiera on naturalny filtr mineralny (dwutlenek tytanu). Wisienką na torcie jest zastosowanie w tym produkcie miki.  W pełni bezpieczna pięknie odbija światło, rozprasza niedoskonałości, wygładza, po prostu upiększa. 
Resumując skład to pełen przekrój silnych, najlepszych antyoksydantów i filtrów tworzących pełną ochronę przed wolnymi rodnikami. 
Nie sposób zatrzymać się przy zapachu. Drzewo sandałowe, róża damasceńska i cytrusy tworzą mieszankę obok której trudno przejść obojętnie. 
Krem jak wspominałam wcześniej ma bogatą formułę, ale nie jest ona zbyt tłusta czy ciężka. To raczej taka szybko wchłaniająca się emulsja.  Wyjęty z  lodówki i wklepany w minimalnej ilości pięknie ożywia, rozpromienia i rozprasza niedoskonałości. Krem prócz właściwości antyoksydacyjnych świetnie sprawdza się także jako produkt łagodzący, pomagający odbudować barierę skórną przy kuracji kwasami czy retinolem. Służył mi zatem zarówno w porannej jak i nocnej pielęgnacji. To wyjątkowo wartościowy produkt. Smarujcie twarz, szyję, dekolt a nawet piersi możecie. Krem ma dużą pojemność, można zaszaleć. Na zdrowie! ( 50ml/245zł klik)