wtorek, 28 lipca 2015

Luminessence CC Color Control Bright Moisturizer/ Giorgio Armani.

Przez czas jakiś zaprzątałam sobie głowę próbą znalezienia czegoś co byłoby lekkim, rozświetlającym podkładem. Zakup takowego nie powinien być problemem, rynek kosmetyczny roi się troi aby zadowolić nas pod tym względem. A jednak, jak już zaczęłam poszukiwania, zarówno próbki jak i przekopywanie internetu przez długi czas nie przynosiło mi satysfakcji, takiej żebym mogła zdecydować się na otworzenie portfela. W końcu moje serce zabiło mocniej do produktu Armaniego. Luminessence CC Color Control Bright Moisturizer to jego pełna trochę przydługawa pełna nazwa. Pozwólcie więc, że w dalszej części posta będę się posługiwać krótszą , czyli po prostu będę o nim mówić 'krem CC'. 



Już na samym początku powiedzieć muszę iż to prawdziwy król wśród podkładów czy kremów CC. Tak, mówię to ja zakochana w minerałach i świata poza nimi nie widząca. To jak wygląda i zachowuje się na buzi, sprawia że jestem w stanie zaakceptować silikony i inne substancje, których w podkładach unikałam przez czas długi. Krem CC zawiera w sowim składzie naturalne mające pielęgnować cerę składniki jak olejek macadamia, jojoba, witaminę E, poza tym jest on bogaty w inne składniki energetyzujące, pobudzające a także antyoksydanty. Generalnie jego magia polega na tym, że dzięki różowym pigmentom pięknie ożywia buzię, natomiast zaawansowana technologia płynnych kryształków odbija światło.
Dzięki Armaniemu możecie być pewne, że nie jedna osoba która na Was spojrzy powie, że Wasze ciągłe narzekanie na stan cery to głęboka przesada a to, że ząbkujące dziecko nie daje Wam spać po nocach to już prawdziwe przegięcie. Makijaż wykonany kremem CC nadaje niebywałej świeżości każdej najbardziej zmęczonej, poszarzałej buzi. 
Lekka, lejąca konsystencja nie nastręcza żadnych problemów z aplikacją. Nie potrzeba też żadnych specjalnych pędzli aby nałożyć krem. Ja najczęściej nakładam go po prostu palcami. Nie mogę pominąć aspektu jakim jest zapach, kwiatowy, niezwykle przyjemny i uzależniający coś na kształt Meteorytów Guerlain.Spśród ośmiu dostępnych odcieni, które jednak nie wszystkie są dostępne w UK, wybrałam ten z numerkiem 2, bo ja najczęściej wybieram następny kolor po najjaśniejszym. To ładny jasny beż, idealnie pasuje do mojego odcienia cery. Różowe tony o których wspomina producent są według mojego oka niezauważalne.  Krycie można bez problemu budować, jednakże nie ma mowy aby uzyskać przy pomocy tego produktu efekt maski. Maksymalny efekt jaki można z jego pomocą mieć to lekkie, średnie krycie. Cera jest niemal przeźroczysta a przy tym ujednolicona, przebarwienia czy niedoskonałości są ukryte. Całość to świetlisty, naturalny makijaż. Jeżeli zdarzy Wam się neiprzespana noc, ten podkład znakomicie ukryje oznaki zmęczenia. Często odrobinę więcej wklepuję na szczyty kości policzkowych aby spotęgować wrażenie 'glow' na buzi. Rozświetlacz jest mi absolutnie zbędny. 
Nie wiem na ile krem pielęgnuje moją cerę,w każdym razie czuję, że jest ona nawilżona przez większość dnia. Krem CC dosyć dobrze i długo utrzymuje się na mojej mieszanej cerze, w ciągu dnia wystarczy jedynie przyłożenie bibułki matującej. Krem nie spływa z przetłuszczających się mocniej partii. Oczywiście nie będę pisać, że pod koniec dnia wygląda idealnie, ale tragedii też nie ma. Po prostu gdybym miała jakieś późno południowe  lub  wieczorne wyjście, musiałabym wykonać makijaż od nowa.
Reasumując powiem krótko- kocham Armaniego!
Z tego co widzę, krem ten dostępny jest w Douglasie.pl, mogliby tylko ogarnąć cenę, bo jakaś nieprzyzwoita jest (250zł/30ml). W UK normalnie kosztuje 35£, ja kupiłam z rabatem 10%, co daje cenę poniżej 200zł, nawet przy wysokim kursie funta.






Skład:
Water, Dimethicone, Glycerin, Alcohol Denat, Isododecane, PEG-10 Dimethicone, Dipropylene Glycol, Pantylene Glycol, Disteardimonium Hectorite, Betain, Talc, Diisostearyl Malate, Fragrance, Tocopheryl Acetate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Phenoxyethanol, Adenosine, Magnesium Sulfate, Magnesium Aspartate, Ethylhexyl Hydroxystearate, Ethyl Menthane Carboxamide, Silica, Dimethiconol, Dimethicone/Vinyl Dimethyicone Cross Polymer, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Limonene, Zinc, Gluconate, Linalool, Benzyl Alcohol, Copper Gluconate, Coraidrum Sativu (Coriander) Fruit Oil, Moringa Pterygosperma Seed Extract, Passiflora Edulis Seed Oil, Disodium Stearoyl Glutamate, Methicone, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Alumina, Alumiunum Hydroxide; May Contain:Red 28 Lake, Red 7, Iron Oxides, Bismuth Oxychloride, Titanium Dioxide.

38 komentarzy:

  1. podkład iście królewski, samo opakowanie zachwyca, kusisz bardzo, chociaż cena bardzo konkretna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to bardzo udany produkt, jednak cena w Polsce jak dla mnie jest za wysoka i pewnie bym go nie kupiła :)

      Usuń
  2. bardzo ciekawy produkt - tylko ta cena...
    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawy, rzekłabym nawet że genialny. Cena to kwestia indywidualna, w Polsce jest ona jak pisałam wyżej dość wysoka:)

      Usuń
  3. Fajnie wygląda, ale kiedy widzę tyle różnych rzeczy w składzie, to się boję alergii na "coś z tych wielu".

    Ale ogóle nie widać niewyspania i "efektów działalności ząbkującego wyjca" - super! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co mi krzywdy nie zrobił ale i nie używam go regularnie. Znaczy się ostatnio regularnie przez wyjca :P, w innych sytuacjach uwielbiam Fridge.
      Gdzieś widziałam Twój komentarz, że używasz BB Lily LOlo, jak się sprawuje?:)

      Usuń
  4. wyglada naprawdę luksusowo :) niestety "podkłady" rozświetlające są nie dla mnie, ale najważniejsze, że u Ciebie się sprawdza :) nie ma to jak dobrze zainwestowane pieniądze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez lata omijałam rozswietlające podkłady szerokim łukiem, dziś moje nastawienie się zmieniło. Tak, na stare lata postanowiłam się rozświetlać:)

      Usuń
  5. zakochalam sie ! normalnie chce go! musze sprawdzic czy u nas jest :))))
    buziaczki :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest ale cena ......uppps..68€!

      Usuń
    2. łał cena prawdziwie luksusowa :) ściskam

      Usuń
  6. Mrrrr kusi bardzo, ale cena zniechęca :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się jak wygląda na skórze, i to bardzo! Podczas pobytu w Polsce przyjrzę się mu bliżej bo w Norwegii niestety nie mam stacjonarnego dostępu do kosmetyków tej marki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Armani u nas też w nie każdej drogerii jest, u mnie na przykład w \Dougim go brak. Kupiłam w ciemno przez neta:)

      Usuń
  8. Ceny w Polsce niestety często są zdecydowanie zbyt wysokie. Pięknie Ci w Armanim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, z Twoich ust to prawdziwy komplement :*

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że pokochałabyś go równie mocni jak ja. Powiem Ci, że ja mam chętkę na BB Mac przez Ciebie!
      Aa gdybyś chciała Armanka to mogę Ci kupić, tu w UK kosztuje 35funtów i taniej, jeśli są promocje. Do końca sieprnia tu będę więc jak coś wal śmiało :*

      Usuń
  10. Mam manię opakowań... jakieś natręctwo, strasznie zwracam na nie uwagę, wiem, że nie o opakowanie chodzi, ale uważam, że Armani mógł się bardziej postarać ;)
    Pozdrawiam Joanna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurde, ale ładnie na twarzy wygląda!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze w letnim okresie szukam czegos podobnego, miałam dać sobie spokój ale ten jeden raz jeszcze spróbuje :)
    Wygladasz w nim ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. jakoś nie zwróciłam na niego uwagi a szkoda ..kupiłam właśnie podkład Armaniego rożświetlający. zobaczę go na pewno. Wygląda fajnie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiedziałaś na czym przerwać blogowanie, co zerkam do Ciebie, Armani kusi mnie niezmiernie ;)

    ps mam nadzieję, ze wszystko u Was ok! :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Thank you for the very nice and interesting information, may be useful

    OdpowiedzUsuń
  18. Czyżby to był już koniec blogowania...? Zaglądam od pół roku z nadzieją na kolejny post a tu nic...:( może jednak planuje Pani come back?:) myślę, że nie ja jedna wyrażam taką nadzieję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komentarz, jednocześnie przepraszam za opóźnienie w odpowiedzi. Co do powrotu, to poważnie się nad nim zastanawiam :). Tymczasem zapraszam na mój profil na Instagramie, znajdzie tam Pani wiele kosmetycznych,naturalnych produktów, które używam. Mój Nick iwona_ja. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Tak,tak,tak,3x tak dla powrotu :) ja czekam,i zapewne nie tylko ja! Na insta już zajrzałam, ale brak mi tych wyczerpujących recenzji...

      Usuń
    3. Obiecuję, że się poważnie zastanowię nad powrotem do blogowania. Aparat zostawiłam w Anglii, wracam tam na święta, więc do tego czasu będę się Namyslac :)

      Usuń
  19. podkład na cztery gwiazdki , cudny
    zapraszam do obserwowania http://fantastic-brand.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz