środa, 12 grudnia 2018

Puder modelująco-rozświetlający Immediate Beauty Powder/ Pixie Cosmetics.

Puder modelująco-rozświetlający Immediate Beauty Powder/ Pixie Cosmetics.




Nie jestem fanką płaskiego matu. Cenię produkty, które dodają cerze blasku, niwielują oznaki zmęczenia, odbijają światło, odwracają uwagę od niedoskonałości. Oczywiście, chcę aby blask nie był przekombinowany, cera ma wyglądać świeżo i zdrowo. Nie jestem fanką Meteorytów, czy pudrów wykończeniowych Hourglass. Oby dwa produkty, mimo że tak uwielbiane u mnie kompletnie się nie sprawdziły.
Próbkę pudru rozśwetlająco-modelujcego Immediate Beauty Powder otrzymałam w paczce z zamówieniem ze sklepu Pixie. Szybko kupiłam pełnowymiarowe opakowanie. Barwny, bajkowy opis pudru plus urocze opakownie, tak nietypowe dla produków mineralnych sprawiają, że  Pixie to marka wyjątkowa. Co ważne, wyjątkowość tę udało się zamknąć przystępnymi cenami.
Puder jest absolutnie wspaniały, już od pierwszego pociągnięcia pędzlem wiedziałam, że to jest To. Wszystko inne poszło w odstawkę. Unikalne wielowarstwowe pigmenty optyczne oraz szafir i krzemionka zapewniają cudowną grę światłem, wygładzają i zmiękczają rysy. Kótko mówiąc odejmują lat, nadają cerze jedwabistości i blasku. W składzie produktu znajduje się mika, jednak w tym przypadku nie daje ona przerysowanego, dyskotekowego efektu. Puder to całkowicie bezdrobinkowe wykończenie, to jest gra światłem jaką można sobie wymarzyć.
Puder jest fantastycznie,drobno zmielony, gładki, powiedziałabym że wręcz kremowy. Idealnie przylega do skóry. Daje bardzo naturalny, pozbawiony suchości efekt. Nie osiada w porach, nie podkreśla zmarszczek, włosków, zdecydowanie upiększa. Lubię go nakładać pod oczy dla utrwalenia korektora ale i dodania spojrzeniu świeżości.
Puder występuje w dwóch odcienich. Mam ten jaśniejszy, idący delikatnie w chłodną stronę  Moon Kissed Beauty. Puder mimo widocznego beżowo-neutralnego koloru na buzi zachowuje się zupełnie transprentnie. Bez obaw może być stosowany na całą twarz. Można go też użyć typowo jako rozświetlacza, na szczyty kości policzkowych, w kąciki oczu. Zaaplikowany mokrym pędzelkiem może stać się idealnym, dziennym, cieniem do oczu. 
Puder nie tylko rozświetla cerę, dodaje jej świeżości ale i pięknie scala oraz utrwala makijaż. Dla mnie to idealne połączenie z podkładem mineralnym ( od kilku miesięcy namiętnie używam Pixie).
Puder rozświetlająco-modelujący to nie tylko piękne ubranko, wspaniałe wykończenie ale i równie doskonały skład. Przeglądając karty mojego bloga czy Instagram zapewne zauważyliście jak ogromną wagę przykładam do pielęgnacji. Zapewne nigdy nie ujrzycie tu najnowszych kolekcji makijażowych, paletek, limitownych edycji. To mnie nie kręci . Owszem, nie wyobrażam sobie dnia bez makijażu, muszę go mieć nawet jak siedzę w domu. Wspaniale jeśli jest on przedłużeniem pielęgnacji, która jest dla mnie tak ważna. To wszystko dają mi produkty mineralne. Mica, puder szafirowy, krzemionka, wosk carnauba, olej marula, witamina E i lecytyna, to główne i jedyne składniku pudru. Idealnie wpisują się w moje schematy. Antyoksydacja, poprawa elstyczności cery, wygładzenie bez silikonów, którymi raczą nas producenci drogeryjnych produktów.
Pudru nie polecam jednak cerom tłustym z dużym trądzikiem. Jak każdy tego typu produkt, może podkreślać niedoskonałości i szybko powodować nieestetyczny i frustrujący efekt. Cery dojrzałe, normalne, mieszane będą zadowolone.
Jestem zachwycona marką Pixie, to odrobina fantazji, wyjątkowści w trochę nudnym, mocno minimalistycznym makijażu mineralnym. 
 (6,5 gram kosztuje 87zł. Wysyłka do UK 25zł . Kupiłam tu). 

sobota, 8 grudnia 2018

Krem, który leczy trądzik. Centella Blemish Cream/ Cosrx.

Krem, który leczy trądzik. Centella Blemish Cream/ Cosrx.



 Z pewnych powodów (głównie zaburzeń hormonalnych) moja cera jest podatna na wypryski.W mojej rutynie pielęgnacyjnej potrzebuję terapii ukierunkowanych na przyśpieszenie gojenia się skaz a także zapobieganiu pojawianiu się nowych. Jednocześnie chcę aby środek taki nie działał zbyt radykalnie, nie wysuszał i koił  skórę. 
Tak więc jeśli macie podobne dylematy jak ja, skierujcie swoją uwagę ku koreańskiej  marce Cosrx a konkretnie kremowi Centella Blemish Cream. To produkt polecany cerom tłustym i trądzikowym.
W składzie cynk, wąkrotka azjatycka i olejek z drzewa herbacianego.  Cynk w produktach kosmetycznych charakteryzuje się działaniem antybakteryjnym, ściągającym i przeciwzapalnym. Działa regulująco na wydzielanie sebum. Podobnie ma się rzecz jesli chodzi o olejek z drzewa herbacianego. Jego szerokie spektrum działania mikrobiologicznego sprawia, że jest niezastąpiony także jeśli chodzi o leczenie trądziku, zaskórników. Należę do fanów zapachu tego olejku. Na koniec wąkrotka azjatycka. To jest w ogóle bardzo ciekawy składnik kosmetyków, dość szeroko wykorzystywany właśnie na rynku kosmetyków pochodzących z Azji. Badania polegające na miejscowej aplikacji produktu, potwierdziły poprawę wytrzymałości naczyń krwionośnych. Już kilkuprocentowy udział ekstraktu z wąkrotki w kosmetyku działa oczyszczająco, wygładzająco a także łagodząco. Wąkrotka to silny antyoksydant. Cery dojrzałe szukajcie wąkrotki w składach kosmetyków!
Krem dostajemy w małym, schludnym opakowaniu. W środku 30ml produktu. Jego tekstura podobna jest do gęstej śmietany. Nie jest to nic lekkiego i szybko wchłaniającego się. Z uwagi na dużą zawartość cynku może skórę delikatnie bielić. Wchłania się do matu, bez tłustości.   
Znacie to uczucie, kiedy wiecie, że zaraz pojawi się pryszcz? Tutaj trzeba działać błyskawicznie. Nakładam grubszą warstwą krem Cosrx i on naprawdę powstrzymuje rozrost Dziada.
Inna sytuacja, po wyciśnięciu pryszcza. Skóra w tym miejscu jest mocno podrażniona, zaczerwieniona. Krem nakładam w celu złagodzenia a także powstrzymuję w ten sposób tworzenie się kolejnego stanu zapalnego. 
Centella Blemish Cream nakładam profilaktycznie tuż przed okresem, kiedy zazwyczaj na mojej brodzie robi się bałagan. 
Długo szukałam i  w końcu znalazłam "ten" krem, który w pewnym sensie jest produktem leczniczym. Znacznie przyśpiesza gojenie i łagodzi trądzik.
Uwaga! Produktów z cynkiem nie należy stosować codziennie i przez długi czas. Mogą wysuszać. Proponuję używać doraźnie. ( 30ml/około 70zł. Kupiłam na lookfantastic. Krem można kupić na ebay a także w polskich sklepach z azjatyckimi kosmetykami)


poniedziałek, 3 grudnia 2018

Flawless Cleanser/ Sam Bunting.

Flawless Cleanser/ Sam Bunting.




Oczyszczanie to jeden z najważniejszych etapów w trosce o zdrową skórę. Zgodzę się, że produkt oczyszczający nie jest w stanie rozwiązać problemów typu trądzik, nadrważliwość, ale MOŻE je zdecydowanie zaostrzyć jeśli będzie zbyt agresywny.
Flawelles Cleasnser DR. Sam Bunting, to wszystko czego Wam potrzeba aby skutecznie oczyścić buzię bez względu na rodzaj cery. Stworzony pod okiem specjalisty, dermatologa znanej londyńskiej kliniki od lat pracującej z ludźmi dotkniętymi różnego rodzaju problemami skórnymi. Wreszcie ktoś otwarcie mówi, że trądzik to nie tylko zmora nastolatków, mnóstwo osób cierpi na niego także w wieku dorosłym. Wreszcie ktoś przyznaje, że nadwrażliwość skóry to poważny problem, którego skala w ostatnich latach wzrosła aż o 200%. Produkty dr.Bunting ( prócz żelu w ofercie marki jest jeszcze krem) mają odbudowywać i wspierać barierę skórą. To prawidłowy jej poziom jest kluczem do zdrowej cery. 
Flawless Cleanser nie uwiedzie Was zapachem, egzotycznymi składnikami, nie ma tu słodkich kotków, brokatu ani niczego co odwracało by uwagę od przyjrzenia się składnikom, niczego co mogłoby zakłócić delikatne działanie produktu.
Prosta, minimalistyczna, wyglądająca tak "czysto" butelka z aplikatorem dostaje ode mnie najwyższe noty jeśli chodzi o praktyczność. 
Konsystencja produktu na pierwszy rzut oka przypomina zwykły żel. Nic nadzwyczajnego. W rzeczywistości przypomina mi ona jednak coś bardziej w rodzaju balsamu. Bez problemu możemy wykonać masaż.
Flawless Cleanser to jest jeden z najdelikatniejszych produktów do oczyszczania jakie stosowałam. Bez problemu usuwa brud, zanieczyszczyszenia i wspiera barierę skórną ( między innymi przez doskonałe pH o wartości 5,5). Dr Bunting nie poleca dwueatapowego oczyszczania, produkt ma radzić sobie z makijażem i filtrami. Nie stosowałam. Do drugiego i porannego oczyszczania nadaje się wyśmienicie. Nie pieni się a mimo to czuję, że moja buzia jest czysta. No własnie, czuję że to moja, własna osobista buzia, a nie naciągnięta jak po jakimś nieudanym botoksowym zabiegu. Skład, tak jak pisałam wyżej nie jest skomplikowany. Łagodząca alantoina, sok z liści aloesu, witamina E, środki zmiękczające a także bezpieczne konserwanty i oczywiście składniki myjące.
Od momentu zakupu tego żelu, czuję że moja cera zrobiła się spokojniejsza, mniej podatna na zaczerwienienia. Moc tego produktu doceniam szczególnie teraz, kiedy stosuję retinol, który zaburza prawidłowe funkcjonowanie bariery skórnej. Deszcz, porywisty wiatr, zmiana temperatur, wszystko to sprawia, że cera zaczyna się buntować. Kocham ten żel, za komfort i ukojenie jakie przynosi właśnie w takich sytuacjach. Cera po jego użyciu jest oczywiście czysta ale i miękka, gładka, wygląda na zadbaną. Flawless Cleanser daje mi pewność, że robię dla niej coś dobrego ( 16f/200ml kupiłam tu)

czwartek, 29 listopada 2018

Święty Graal na trądzik. Skin Perfecting 2% Liquid/ Paula's Choice.

Święty Graal na trądzik. Skin Perfecting 2% Liquid/ Paula's Choice.


 Wielka szkoda, że nie widziałam o kwasie salicylowym będąc nastolatką. Myślę, że zaoszczędziłabym sobie wielu smutków, frustracji, nieudanych eksperymentów (kto wysuszał pryszcze pastą do zębów?)i jeszcze większego bałaganu na buzi. 
Drogeryjne półki pełne są kosmetyków, które obiecują pomoc w likwidowaniu trądziku, rozszerzonych porów, zaskórników,większość z nich NIE MA jednak w swoim składzie  kwasu salicylowego. A to właśnie kwas salicylowy powinien stać się przyjacielem każdej tłustej, problemtycznej cery. Co robi dla skóry? już mówię.
- kwas salicylowy działa antybakteryjne
- odblokowywuje zapchane pory
-działa przeciwzapalnie
-łagodzi podrażnienia
Podczas gdy tak modne kwasy z grupy AHA (glikolowy i inne) działają tylko na powierzchni skóry, czyniąc ją jaśniejszą i gładszą, kwas salicylowy dzięki temu, że rozpuszcza się w tłuszczach, może wniknąć głęboko w skórę i zrobić tam porządek, czyli odblokować pory, usunąć zanieczyszczenia, zmniejszyć zaczerwienienia, pomaga regulować nadmiar wydzielanego sebum. Brak zaskórników, brak rozszerzonych porów, promienna cera bez podrażnień. Kto chętny?
Dzisiaj numer jeden wśród produktów do eksfoliacji z kwasem salicylowym na świecie! Jego popularność nie maleje od lat. Doceniany przez specjalistów, wygrywa różne rankingi, no SUPERBOHATER! Panie, Panowie poznajcie Skin Perfecting 2% BHA Liquid Paula's Choice. 
Dołączam go grona zakochanych w tym produkcie. Nie wiem czy chcę szukać czegoś nowego, skoro znalazłam ideał. 
Wysoka zawartość kwasu salicylowego (2%) w połączeniu z substancjami łagodzącymi czyni ten produkt wyjątkowym. Preparaty złuszczające w formie toniku to jest coś co lubię, lepiej mi dostosować pozostałą pielęgnację.
Prepearatu używam na oczyszczoną i stonizowaną prostym tonikiem (wodą termalną buzię). Odrobinę nalewam w zagłębienie dłoni i nakładam na buzię ( można to też robić wacikiem).Nie kombinujcie za dużo, nie dokładajcie produktu, wystarczy raz miejsce przy miejscu. Pozwólcie też preparatowi "popracować", wyciągnąć zanieczyszczenia nim nałożycie kolejne kroki pielęgnacji. Wystarczy 20 minut. Jeśli Wasza cera wygląda wyjątkowo źle po tym czasie nałożyć możecie maskę oczyszczającą a na koniec preparat regenerujący ( u mnie Liquid Gold Stratia).
Preparat Paula's Choice perfekcyjnie oczyszcza pory z martwych komórek, sebum i zanieczyszczeń. To, że wnika głęboko w pory sprawia, że skutecznie rozprawia się z zaskórnikami. Zapobiega namnażaniu się bakterii a tym samym przyczynia się do niwelowania przykrych objawów trądziku. Regularnie stosowany (może być nawet codziennie) wygładza skórę, walczy z przebarwieniami a także przeciwdziała przedwczesnemu starzeniu się skóry.
Skin Perfecting to produkt, którego działanie udowodniono badaniami. Badani, stosujący go przez 30dni zauważyli zdrowszy, bardziej witalny wygląd cery. Pierwsze pozytywne efekty na mojej cerze widziałam, już po około dwóch tygodniach.
Nie przesadzam, gdy mówię, że kwas salicylowy powinien znaleźć się w rutynie pielęgnacyjnej każdej osoby dotkniętej problemami trądziku. To klucz do skóry bez skaz i niedoskonałości. Nie chcę mówić, że jest to jedyny środek do likwidacji problemu, według mnie to jedno z ważniejszych narzędzi przeciwtrądzikowych. Preparat kupuję zazwyczaj w mniejszej pojemności, 30ml, jest niezwykle wydajny. Kosztuje około 10f ( lookfantastic).



środa, 21 listopada 2018

Cerave. Żele do mycia z ceramidami.

Cerave. Żele do mycia z ceramidami.






Zajęło mi trochę czasu nim zrozumiałam, że tratowanie cery z trądzikiem silnymi detergentami o wysokim pH przynosi skutki odwrotne do zamierzonego. Produkty takie naruszają barierę skórną, cera staje się mnie odporna, przesuszona, trądzik się nasila, zamknięte koło.
Apeluję więc abyście wszyscy zmagający się z trądzikiem wybierali delikatne żele myjące, bez mydła, przeznaczone dla cer wrażliwych, atopowych, o niskim pH. Niech oczyszczanie nie będzie mocno inwazyjne.
Te same zasady dotyczą także sytuacji, kiedy przeprowadzamy kurację kwasami czy retinolem. Obydwa składniki aktywne naruszają barierę skórną, starajmy się więc używać takich produktów, które pomogą ją odbudować. Prawidłowe, delikatne oczyszczanie to jeden z elementów troski o poprawę kondycji skóry.
Dzisiaj moi faworyci w tym temacie, zdecydowane odkrycie i ulubieńcy miającego roku. Marka  CeraVe  powstała z inicjatywy amerykańskich dermatologów.  Wszystkie produkty storzono z myślą o specjalnych potrzebach skóry wrażliwej, nadreaktywnej, potrzebującej specjalnego traktowania po różnych zabiegach, czy kuracjach. 
Formuła wszystkich kosmetyków oparta jest na działaniu trzech kluczowych ceramidów (1,3,6-II), które pomagają w odbudowie i prawidłowym funkcjonowaniu bariery skórnej. Czym są ceramidy? To niezbędny element budulcowy skóry wypełniający przestrzeń między komórkami. Nieprawidłowa pielęgnacja, silne detergenty czy promieniowanie powodują ubytki w tej przestrzeni. Objawia się to różnego rodzaju problemami: przesuszeniem, nadwrażliwością, trądzikiem.  Produkty CeraVe zawierają w swoim składzie ceramidy podobne do tych naturalnie występujących w skórze, uzupełniają powstałe z różnych przyczyn ubytki, dbają o prawidłowe nawilżenie skóry i poprawiają jej funckje obronne. 
Proste i skuteczne składy bez barwników, zapachu, alkoholu w połączeniu z wysoką skutecznością sprawiają, że marka może się pochwalić rzeszą zadowolonych klientów. Od niedawna część część amerykańskiej oferty można kupić także w Europie. Uwaga! składy produktów trochę się różnią jeśli chodzi o kolejność użytych składników, wynika to z różnic prawnych między rynkiem europejskim a amerykańskim. Testowane przeze mnie produkty kupiłam w  UK, to te same które można kupić w Polsce.
Do wyboru mamy dwa rodzaje produktów oczyszczających, zawierają one oczywiście wspomniane wyżej ceramidy a także składniki dodatkowe w zależności na jaki rodzaj się zdecydujemy. Możemy też wybierać jeśli chodzi o pojemności, bo do wyboru mamy dwie 236ml i 473ml

-Nawilżająca emulsja oczyszczająca  w postaci bezzapachowej, niepieniącej się mlecznej emulsji. Wzbogacona o kwas hialuronowy. Oczyszcza i cudownie nawilża skórę. mój must have jeśli chodzi o naprawdę delikatne oczyszczanie. Czuję jak bym myła buzię komfortowym balsamem. Emulsja wspaniale koi podrażnioną cerę, zmiękcza ją i nawilża na długie godziny. Pordukt doskonały jeśli chodzi o poranne mycie lub zawsze wtedy kiedy cera potrzebuje specjalnego traktowania. Emulsja bardzo pomogła mojemu synowi, kiedy uczulił go inny produkt myjący. Już po dwóch dniach jego skóra wróciła do normy, przestała swędzieć i zniknęła przykra wysypka. Opakowanie tej emulsji muszę mieć zawsze w pogotowiu. (cena odpowiednio 41,99i 53,99 Superpharm)

-Oczyszczający żel do twarzy, przeznaczony jest do mycia buzi i ciała dla cer normalnych i tłustych. Tutaj mamy do czynienia z bezbarwnym, pieniącym się żelem. Oczywiście jest on niezwykle delikatny i ma niskie pH, w żadnym wypadku nie podrażnia skóry. Oprócz kluczowych ceramidów do formuły dodano niacynamid, czyli trwałą formę witaminy B3, łatwo przyswajalanej i tolerowanej przez skórę. Stymuluje odbudowę ceramidów, nawadnia, jest niezastąpiona jeśli chodzi o problemy z trądzikiem. Żel bardzo dobrze oczyszcza z wszelkich zanieczyszczeń, sebum, resztek makijażu, wspiera, koi i nie narusza bariery skórnej.( cena odpowiednio:41,99 i 53,99)

Trudno mi wybrać który z tych prduktw lubię bardziej. Staram się mieć oby dwa na łazienkowej półce. Oczyszczający żel kupuję w większej pojemności, bo to nasz rodzinny produkt do mycia ciała. Nawilżająca emulsja to produkt, kórego dobrze używa mi się o poranku, szczególnie kiedy poprzedniego wieczoru używałam serum z retinolem. Cudownie koi i łagodzi. 
Obydwa żele to ratunek dla wrażliwych, podrażnionych czy poddwanej różnym kurcjom czy zabiegom cer.


niedziela, 18 listopada 2018

Clarifying Colloidal Sulfur Mask. Dr. Dennis Gross/ Maska oczyszczająca z siarką dla cer trądzikowych.

Clarifying Colloidal Sulfur Mask. Dr. Dennis Gross/ Maska oczyszczająca z siarką dla cer trądzikowych.




Ta maska to ratunek dla mojej cery w kryzysie, wybawienie kiedy zmiany trądzikowe ulegają zaostrzeniu. Potrzebuję jej wtedy szczególnie aby powstrzymać niepożądane wypryski.
Clarifying Colloidal Sulfur Mask to koktajl sprawdzonych składników działających przeciwtrądzikowo, przeciwzapalnie i rozjaśniająco. Stworzona przez lekarza dermatologa, nikt przecież lepiej nie zna się na problemach skórnych niż lekarz. 
Kluczowym składnikiem produktu jest siarka koloidalna w optymalnym stężnieniu wynoszącycm 5%'. Znana już od straożytności, zwana minerałem piękności, odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie nie tylko skóry ale i wielu innych narządów. Niezastąpiona w leczeniu trądziku (także różowatego), bo działa bakteriobójczo, antyseptycznie reguluje wydzielanie sebum. sebum, zmniejsza rozszerzone pory. Kosmetyk z siarką powinien znaleźć się w łazience każdej osoby zmagającej się z wyżej wymienionymi problemami.
Pisałam wyżej o koktajlu składników, czas więc wymienić resztę. Kaolin, ekstrakt z kory wierzby (źródło kwasu salicylowego), a nawet retinol, ekstrakt z lukrecji, bisabolol czy opuncja. Składniki dobrano starannie tak aby z jednej strony działały przeciwzapalnie i łagodząco z drugiej. 
Higieniczne opakowanie, kremowa i nie zastygająca mimo obecności glinki to niewątpliwe zalety tej maski. Minusem dla niekórych może się okazać charakterystyczny zapach siarki.
Maska może być stosowana w tradycyjny sposób, czyli zmywana wodą po upływie 10minut, ale może też być maską nocną. Po nałożeniu wklepuję ją i tak zostawiam. Metodę tę lubię szczególnie w drugiej połowie cyklu, kiedy cera zaczyna wariować, wydziela większe ilości sebum, zaczynają pojawiać się wypryski.
Maska działa pięknie oczyszczająco, regulująco, znacznie przyśpiesza gojenie zmian zapalnych. Wykazuje silne działanie antybakeryjne, pomaga mi przetrwać ten najgorszy dla mojej cery czas. Matuje ale nie wysusza,  nawet kiedy stosuję ją często. Maska stosowana regularnie odżywia i rozjaśnia cerę. 
Jeśli więc macie problemy z trądzikiem, przetłuszczającą się cerę, zaskórniki Wam spać nie dają konecznie sięgnijcie po tę maskę. Będziecie spokojne i zadowolone z efektów jakie daje. To jest mój pewniak jeśli chodzi o lepszy wygląd cery!
(50ml/około 150zł. Kupiłam na Lookfantastic)

poniedziałek, 12 listopada 2018

3 najlepsze produkty z retinolem dla początkujących/ The Ordinary, Pixi, Liqpharm.

3 najlepsze produkty z retinolem dla początkujących/ The Ordinary, Pixi, Liqpharm.


Dzisiaj chciałabym się skupić na pokazaniu Wam produktów z retinolem, które będą idealne dla wszystkich którzy chcieliby zacząć przygodę z tym składnikiem. Przetestowałam ich sporo i wybrałam te moim zdaniem najciekawsze.
Retinol to wielofunkcyjna substancja aktywna, zaliczana do witamin młodości, bo skutecznie pobudza skórę do produkcji kolagenu, pozwala przedłużyć młodość komórek, jest także nieoceniona w walce z trądzikiem. To jednocześnie jedna z najlepiej przebadanych substancji aktywnych co tylko potwierdza jej wysoką skuteczność i bezpieczeństwo. 
Pamiętajcie, że retinol czy pochodne działaja wolniej niż inne substancje aktywne, ale za to penetrują skórę w głebszych warstwach, co przyczynia się do naprawdę skutecznego działania i spektakularnych efektów. 
Moja cera nigdy po retinolu się nie łuszczyła, nie była podrażniona czy zaczerwieniona. Odpowiednia pielęgnacja nastawiona na odbudowę naskórka podrażnionego retinolem wespół z kilkoma prostymi zasadami (przedstwię je poniżej) pozwoli Wam w pełni wykorzystać niesamowite własciwości retinolu bez uciążliwych skutków ubocznych. Oto one:
- przygodę z retinolem zacznijcie od najniższych stężeń-
-na początek preparaty takie aplikujcie 2-3 razy w tygodniu tak aby zbudować tolerancję
-retinol stosujemy zawsze na noc
- warto odczekać chociażby 15 minut po oczyszczeniu buzi z aplikacją produktu z retinolem, tak aby zmninimalizować ryzyko ewentualnych podrażnień
-retinol można łączyć z kwasami ( nie robię tego w tym samym dniu). Tutaj polecam delikatne toniki kwasowe
- przy kuracji retinolem stawiamy na delikatne produkty oczyszczające i pielęgnację opartą na składnikach odbudowujących barierę skórną.
- kuracja retinolem powinna trwać około sześciu miesięcy.
 Zapamiętane? Czas zatem na moje typy dla początkujących w teamcie retinolu.
1. Granactive Retinoid Emulsion 2% ( poprzednia wersja Advanced Retinoid 2%) The Ordinary. Dobrze wszystkim znany preparat w postaci leciutkiej emulsji łączący  łagodnie działajace dwie formy retinoidów ( stąd też wyższe stężenie). Miałam wszystkie dostępne formy retinolu koncernu i uważam, że konsystencja, aplikacja i wchłanialność tego produktu wyszła im najlepiej. Preparat zmniejsza widoczne drobne zmarszczki, ujędrnia, wygładza skórę a także doskonale radzi sobie z objawami trądziku. Zmniejsza pory, reguluje wydzielanie sebum, odnawia cerę. Niedrogi! ( 30ml około 40zł)

2. Retinol Tonic, Pixi, czyli najnowsze dziecko producenta znanego na cały świat Glow Tonic.  W składzie antyoksydanty, peptydy, woda jaśminowa i retinol kapsułkowany. Dzięki tej technologii retinol nie ulega utlenianiu, utrzymuje swoją stabilność i właściwości, które stopniowo uwalnia podczas nocy. Technologia ta usprawiedliwia przeźroczyste opakowanie produktu. Dla pewności co do świeżości zalecam Wam kupić mniejszą pojemność produktu (100ml). Niestety nigdzie nie udało mi się znaleźć informacji o stężeniu retinolu w tym toniku. Na stronie informacji brak, pytania na Instagramie pozostają bez odpowiedzi. Biorąc pod uwagę fakt, że tonik dedykowany jest każdemu typowi cery, nawet wrażliwej i że znajduje się on bodajże na piętnastym miejscu w składzie, stężenie jest na pewno minimalne. Będzie to zatem dobra opcja dla początkujących, wrażliwców, młodszych osób, które nie potrzebują mocnych doznań. Tonik można stosować codziennie bo działa naprawdę łagodnie. Toniku zaczęłam używać we wrześniu dla zbudowania tolerancji na retinol. Po kilkumiesięcznej przerwie od tej substancji czułam lekkie mrowienie. Kombinacja składników odżywia, rozjaśnia, ujędrnia i reguluje wydzielanie sebum. ( 100ml/10funtów. Kupiłam na lookfantastic).

3. Na koniec mała petarda, czyli serum LIQ CR, Liqpharm. Po wcześniejszych dosiadczeniach z innymi produktami marki czyli serum LIQ CE klik, a także serum LIQ CC klik czułam że i tym razem się nie zawiodę. Retinol w stężeniu 0,3% w towarzystwie 3% kwasu laktobionowego, witaminy E i kwasu hialuronwego czynią ten produkt absolutnie wyjątkowym. Moc czystego retinolu fajnie zbilansowano i podkręcono, aby mógł wykazywać jak najlepsze działanie ale i jednocześnie łagodzić i koić cerę. Serum ma przyjemną konsystencję (koniecznie należy wstrząsnąć buteleczkę przed użyciem) , którą określiłabym jako hybrydę olejku i żelu. Szybko się wchłania, nie pozostawiając żadnej powłoczki. Serum używam ponad miesiąc, rewelacyjnie działa w obszarze na kórym mi najbardziej zależy, czyli trądziku. Moja cera jest gładka, pory i zaskórniki są mniej widoczne. Jest jędrna i promienna. Za jakiś czas pełna recenzja. (30ml/okolo 65 zł do kupienia w aptekach)

wtorek, 30 października 2018

Soothing & Healing Green Tea. Blithe/ Maska typu Splash.

Soothing & Healing Green Tea. Blithe/ Maska typu Splash.



Kupiłam ją z zmaiarem zabrania na wakacje. Wiedziałam, że będzie gorąco, będzie dużo spotkań, niezdrowego jedzenia, pewnie alkoholu. Będzie też oczywiście mało czasu na te wszystkie kroki pielęgnacyjne, które funduje swojej cerze kiedy jestem w domu.   Opcja maski, która ma działać już po 15 sekundach opłukiwania buzi wodą to niezły pomysł. Można to zrobić nawet podczas szybkiego prysznica. 
Opłukiwanie twarzy mlekiem lub naparami roślinnymi po oczyszczeniu pochodzi z wielowiekowej koreańskiej tradycji. Blithe swoimi produktami łączy więc tradycję z nowoczesną techologią oferując bardzo ciekawe i skuteczne produkty.  Czas dziś na wagę złota. W tym przypadku nie trzeba produktu aplikować na długie minuty, czekać i zmywać. Idealna opcja dla zabieganych i na wakacje ( butelka ma 100ml, można więc zabrać ją do samolotu).
Do wyboru mamy trzy warianty maski: żółtą (rozjaśniającą), filoletową (ujędrniającą) i zieloną, czyli tę którą wybrałam dla siebie.  

 Soothing & Healing Green Tea ma dogłębnie oczyszczać ale i jednocześnie łagodzić i kontrolować gospodarkę lipidową. Cechą wspólną wszystkich trzech wariantów jest obecność kwasu mlekowego ( AHA). Kwas ten jak wiemy ma nawilża, złuszcza, a także wykazuje działanie antybakteryje i przeciwstarzeniowe. 

Wersja zielona maski to dodatkowo ekstrakt z liści zielonej herbaty i olejek z drzewa herbacianego oraz ekstrakty owocowe. Wszystko skoncentrowane i pozyskiwane metodą tłoczenia w niskich temperturach. Dzięki temu witaminy i ekstrakty zawarte w  czarnej jagodzie i trawie cytrynowej nie tracą swych właściwości a skuteczność wodnej maski jest równie zadowalająca jak tradycyjnych produktów.
Aby skorzystać z dobrodziejstw maski, należy w misce lub umywalce wymieszać 650ml wody z nakrętką produktu. Następnie przez 15 sekund ochlapywć buzię, po tym czasie wklepać nadmiar produktu i ewentualnie resztki wytrzeć ręcznikiem. Maskę można także rozcieńczyć z wodą i stosować jak sprej. Nie radzę stosować solo, to jest naprawdę mocno skoncentrowana maska.
Muszę powiedzieć, że ta "maska-nie maska" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Zapewnia delikatną eksfoliację  a także łagodzi i uspokaja stany zapalne. Wypryski a także zmiany po wyciskaniu szybciej się goją. Buzia jest promienna i odświeżona. Składniki zawarte w produkcie głęboko oczyszczają ale i uspokajają cerę. Wersja zielona świetnie sprawdziła się u mnie latem, bo reguluje także wydzielanie sebum.  Jesienią chętnie spróbowałabym wersji żółtej z witaminą C.  
Produkty są na tyle łagodne, że można ich używać nawet codziennie. Będzie to więc dobra opcja dla początkujących w temcie kwsów. Ja podkręcam nią działanie retinolu. 
Wiecie jak to jest jak się wraca z wakacji, na twarzy zazwyczaj armagedon. Tym razem moja cera wyglądała znośnie :).  ( kupiłam na lookfantastic, dostępna w Sephora, 195zł).

wtorek, 23 października 2018

Tonik Ziołowy. Jan Barba.

Tonik Ziołowy. Jan Barba.



Tonizowanie traktuję równie poważnie jak pozostałe etapy pielęgnacyjne. Tonik ziołowy Jan Barba, to jak dla mnie król jeśli chodzi użyte w nim zioła właśnie. Związki mineralne naturalnie zawarte w ziołach a także witaminy i aloes działają kojąco i przeciwzapalnie. Producent rekomenduje go jako produkt wielozadaniowy, bo może służyć także do zmywania makijażu. Spróbowałam tylko do testów ( zwyczajnie było mi go szkoda używać w tym celu) i rzeczywiście radzi sobie dobrze z demakijażem. U mnie są to produkty mineralne.
Tonik ten przeznaczony jest dla każdego typu cery, w moim odczuciu jednak będzie on szczególnie przyjazny dla cer problemtycznych, trądzikowych i przetłuszczających się. Idealnie oczyszcza i odświeża.  I co niezwykle istotne nie przesusza. Jest tak skomponowany, że wyrównuje pH skóry. Poprzez kwasowy odczyn chroni płaszcz hydro-lipidowy skóry przed drobnosutrojami, grzybami i innymi uszkodzeniami, które powodować mogą łuszczenie, szorstkość a także trądzik. Sprawcó powodujących naruszenie bariery może być wiele: woda z wodociągów, detergenty, kuracje kwasami czy retinolem. Przywrócenie równowagi cerze to mój punkt honoru jeśli chodzi o pielęgnację.
Jeśli chodzi o użyte zioła, to czego tu nie ma: ekstrakt z rumianku, ekstrakt z pokrzywy, ekstrakt z prawoślazu, ekstrakt z fenkułu, ekstrakt z mięty pieprzowej, ekstrakr z mięty zielonej, ekstrakt z kwiatu bzu, ekstrakt z owoców rokitnika. Brzmi znajomo jeśli chodzi o składniki idealne w pięlegnacji cer trądzikowych? W składzie toniku także żel aloesowy i moja ukochana witamina C a także już na drugim miejscu w składzie arcyciekawy ekstrakt z korzenia rzodkwi. Ten naturalny konserwant oparty na antybakteryjnych peptydach, które powstają w procesie fermentacji przez przyjazne dla człwoieka pałeczki kwasu mlekowego. Znacznie podosi nawilżenie cery i działa przeciwbakteryjnie składnika tego użyto w toniku Eco Tan o którym pisałam kilka postów wcześniej klik).
Toniku ziołowego używałam wiosną i latem. Z racji użytych składników (w tym kwasu askorbinowego) najlepiej przechowywać go w lodówce. Przyznam, że aplikowanie go schłodzonego potęguje pozytywne doznania.
Tonik pachnie bardzo intesnywnie ziołowo. Prawdziwa natura!
Sprawdza się idealnie zarówno tuż po oczyszczeniu cery jak i kolejny krok po użyciu produktu złuszczajacego. Nalany w zagłębienie dłoni i wklepany odświeża, tonizuje, odżywia i łagodzi drobne zmiany zapalne. Dodatek witaminy C sprawia, że cera jest dodatkowo promienna. Tonik jest tak bogaty w substancje odżywcze, że przypomina mi słynne esencje. W ty przypadku jest to esencja pochodząca z natury. (200ml/69zł kupiłam tu. Bezproblemowa wysyłka za granicę)

piątek, 19 października 2018

Vitamin C Collagen Boost. Krem z witaminą C i olejkiem tamanu, idealny dla problematycznych cer. Mayka Skincare.

Vitamin C Collagen Boost. Krem z witaminą C i olejkiem tamanu, idealny dla problematycznych cer. Mayka Skincare.



Po rewelacyjnym truskawkowym serum klik oraz olejku z retinolem z przeznaczeniem dla problematycznych cer klik, przyszła pora aby powiedzieć kilka słów o kolejnym produkcie Mayka Skincare, jaki posiadam/posiadałam (niestety słoiczek zobaczył już dno buuu). 
W skrócie Mayka Skinare to natura, natura, ręczna robota małymi partiami, same wysoce efektywne składniki, szczerość, pasja i zaangażowanie. To lubię! I z przyjemnością pobiegnę na zakupy nowego produktu, czyli olejku do demakiajżu.
W ofercie marki do wyboru mamy dwa rodzaje kremów, dostosowane do różnyh potrzeb cery. Mam obydwa i to właśnie recenzowany dziś Vitamin  C Collagen Boost zdecydowanie lepiej służy mojej problematycznej, zbliżającej się ku czterdziestce cerze. Moje przemyślenia na początek są takie iż starsznie trudno jest znaleźć jeden produkt, który spełniał by się na kilku płaszczyznach. Mam tu na myśli przeciwdziałanie oznakom starzenia (pobudzanie produkcji kalogenu), niwelowanie i balansowanie problemów problematycznych cer ( zaskórnki, rozszerzone pory i cały ten bałagan wynikający z trądziku hormonalnego), rozświetlenie i regenerację. W kremie Mayka udało się zebrać do "kupy" i połączyć w całość składniki, które pomagają niwelować wymienione wyżej porblemy. Nieźle co?
Do rzeczy. Wszystkie kremy marki w swoim składzie nie zawierają wody, a organiczne wody kwiatowe. Nie tylko podkręcają one działanie , ale i podnoszą walory terapeutyczne produktu swoim naturalnym zapachem. Bazą te wersji kremu jest odświeżająca i poprawiająca krążenie woda pomarańczowa. Pierwsze skrzypce gra tu nowa, stabilna forma witaminy C (Sodium Ascorbyl Phosphate), wykazująca silne działanie antyoksydacyjne, przeciwstarzeniowe. Witamina C zmniejsza przebrawienia  teraz po lecie szczczególnie widoczne), rozświetla i dodaje cerze blasku. Całkowicie naturalny pozyskiwany z nasion łubinu białego składnik, stymuluje syntezę kolagenu ( jego produkcja maleje z wiekiem), uelastycznia i ujędrnia. 
Kompozycja czeterech zimnotłoczonych olei: tamanu, z nasion malin, róży i granatu odpowiada za przywrócenie balansu cerom trądzikowym. Przypomnę, że olej tamanu to przykład składnika, którego wspaniałe działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, intensywnie regenerujące poparte zostało licznymi badaniami.
Ten przeznaczony do stosowania na dzień i na noc produkt, ma kremowo-śmietankową, niezbitą konsystencję. Dominuje w nim eneregtyzujący zapach słodkiej pomarańczy, aczkolwiek da się wyczuć charakterystyczną nutę typową dla olejku tamanu ( kostka rosołowa? :D).
Nakładałam go oczywiście jako ostatni krok w pielęgnacji, głównie rano. Aplikowany w niewielkiej ilości dosyć szybko się wchłania, nie jest tłusty, nie zostawia powłoki, cera po nim nie jest lepiąca. Regularnie stosowany zmiękcza, nawilża, chroni przed utratą wilgoci, działa delikatnie antybakteryjnie, ogranicza wydzielanie sebum. Cera jest gładka, rozświetlona i wypoczęta, tzw. glow :). 
Polecam ten krem wszystkim typom cery, a w szczególności mieszanym, tłustym i problematycznym. Z doświadczenia wiem jak trudno znaleźć produkty, które nie pogorszyły by jej problemów. ( 30ml/17 funtów sklep. Wysyłka do Polski, nie za miliony monet).

środa, 17 października 2018

Moisturising Cream/ Cerave

Moisturising Cream/ Cerave



Ceramidy są ważnym składnikiem płaszcza hydrolipidowego skóry. To taki jakby cement, który wypełnia przestrzenie międzykomórkowe w jej warstwie rogowej.  Niestety agresywne detergenty, promieniowanie UV, różnego rodzaju otarcia mechaniczne, powodują ich ubytki w wyniku których ze skóry ucieka woda a dostają się drobnosutroje. Główne objawy zaburzeń to szorstkość, suchosć i łuszczenie się skóry. Zachwiana równowaga bariery skórnej nasila trądzik. Dlatego to bardzo ważne aby zadbali o równowagę skóry uzupełniając płaszcz lipidowy. Regularne aplikowanie produktów z ceramidami wpływa bardzo korzystnie na poprawę warstwy lipidowej, pomaga zatem walczyć z różnego rodzaju dermatozami skórnymi.
Cerave, to amerykańska marka stworzona przez dermatologów, która posiada w swej ofercie całą armię produktów pomagających w odbudowie bariery skórnej. Często pytacie mnie, co stosować podczas kuracji kwasami czy retinolem. Przy tego typu kuracjach dochodzi do naruszenia bariery skórnej, cermaidy pomogą jej wrócić do równowagi. 
Z problemem bardzo suchej skóry ciała (szczególnie nieprzyjemnie było na kolanach i łokaciach, gdzie skóra się wręcz łuszczyła) borykam się od kilku lat. Podejrzewano łuszczycę, tarczycę i wiele innych chorób. Testowałam mnóstwo kosmetyków, leków sterdydowych. Efekt nigdy nie był zadowalający. Dopiero Moisturising Cream odmienił moje życie. W składzie trzy kluczowe ceramidy, cholesterol, kwas hialuronowy. Bez zapachu, z zaskakująco przyjemną, śmietankową konsystencją. Specjalna technologia produkcji uwalniająca składniki w czasie sprawia, że jest to produkt absolutnie wyjątkowy. Krem/balsam pozwala wzmocnić, nawilżyć i zapewnić skórze zdrowy wygląd. Krem z każdą aplikacją pięknie rozprawia się z problemem, suchej szorstkiej skóry. Wreszcie nie wstydzę się tego jak wyglądają moje kolana i łokcie. Sucha i łuszcząca skóra poszła w zapomnienie. Ze względu na bogatszą formułę krem nakładam głównie wieczorem. Rankiem i w ciagu dnia moja skóra jest cudownie miękka, nawilżona,  czuję że jest niezwykle delikatna. Już dawno nie miałam takiej radości z używania produktu do ciała. W przypadku Cerave nie uwiedzie Was piękne opakowanie, zapach jak z rajskiego ogrodu, tutaj liczy się działanie. Ocena na 5! (do kupienia w aptekach, cena około 36zł. Ja kupiłam na lookfatantastic).

sobota, 6 października 2018

Cream in The City. Serum Antyoksydacyne. Lush Botanicals.

Cream in The City. Serum Antyoksydacyne. Lush Botanicals.





 Po otrzymaniu tego serum zaczęłam się zastanawiać, które miejsce mu przydzielić. Moja pielęgnacja skupia się na wielu lekkich produktach. Serum Antyoksydacyjne Lush Botaniclas zaś to jedno z bogatszych tego typu produktów jakie dane było mi używać. Nic zatem nie stało na przeszkodzie aby służyło mi jako ostatni krok w pielęgnacji, pełniąc rolę lekkiego kremu. Czas był ku temu idealny, bo testowałam go w okresie letnim. Schemat jaki obrałam opierał się na serum z witaminą C Paula's Choice i właśnie kremie Lush Botanicals. Zapewniłam więc sobie pełną ochronę, antyoksydację a także poprzez bogatszą formułę kremu także dobrą bazę pod makijaż mineralny.
Lista składników jak zawsze u Lush Botaniclas jest długa ale dzięki temu dostarczamy cerze wszystko co niezbędne. Tata Harper tłumaczy, że długie składy jednego kosmetyku mogą zastąpić potrzebę posiadania kilku kosmetyków. I tu się zgodzę, poza tym na   dobre  wychodzi to też portfelowi :).
Serum to prawdziwy koktajl dla skóry, narażonej na zanieczyszczenia, klimatyzację, długie godziny spędzone przed monitorem komputera. Składniki w nim zawarte nie tylko chronią przed ich skutkami ale są w stanie wpływać również na odbudowę zniszczeń jakie czynniki  te już wywołały na skórze. Produkt na bazie wody różanej a dalej niezbędne w takiej formule oleje: z pestek malin, z pestek kiwi, z pestek czarnej porzeczki, z pestek czereśni, monoi, ekstrakty: z róży, figi, żurawiny, wina, z pestek gerjpfruta. Oleje i ekstrakty to wspaniałe źródło wiatminy C.  W skład serum wchodzi także witamina E, bardzo lubię ten składnik, działa pobudzająco na poszarzałą, zmęczoną, dotknięta trądzikiem cerę. To co przekonało mnie aby używać to serum jako krem było to, że zawiera on naturalny filtr mineralny (dwutlenek tytanu). Wisienką na torcie jest zastosowanie w tym produkcie miki.  W pełni bezpieczna pięknie odbija światło, rozprasza niedoskonałości, wygładza, po prostu upiększa. 
Resumując skład to pełen przekrój silnych, najlepszych antyoksydantów i filtrów tworzących pełną ochronę przed wolnymi rodnikami. 
Nie sposób zatrzymać się przy zapachu. Drzewo sandałowe, róża damasceńska i cytrusy tworzą mieszankę obok której trudno przejść obojętnie. 
Krem jak wspominałam wcześniej ma bogatą formułę, ale nie jest ona zbyt tłusta czy ciężka. To raczej taka szybko wchłaniająca się emulsja.  Wyjęty z  lodówki i wklepany w minimalnej ilości pięknie ożywia, rozpromienia i rozprasza niedoskonałości. Krem prócz właściwości antyoksydacyjnych świetnie sprawdza się także jako produkt łagodzący, pomagający odbudować barierę skórną przy kuracji kwasami czy retinolem. Służył mi zatem zarówno w porannej jak i nocnej pielęgnacji. To wyjątkowo wartościowy produkt. Smarujcie twarz, szyję, dekolt a nawet piersi możecie. Krem ma dużą pojemność, można zaszaleć. Na zdrowie! ( 50ml/245zł klik)

wtorek, 2 października 2018

Tata Harper. Clarifying Cleanser.

Tata Harper. Clarifying Cleanser.



Tata Harper ( swoją drogą to bardzo sympatyczna Babka) ma w swojej ofercie kilka produktów oczyszczających. Clarifying Cleanser wybrałam, bo idealnie wpasowywuje się w moje potrzeby. To preparat celujący w posiadaczy cer tłustych, mieszanych, borykających się z problemami trądziku zarówno tego młodzieńczego jak i wieku dorosłych ( to ja!). Żel ma dokładnie, nie naruszając przy tym bariery skórnej, oczyszczać i z pomocą delikatnych kwasów ją złuszczać. Mówiąc krótko, ma być łagodnie ale i skutecznie, bo prócz oczyszczania żel ma wpływać pozytywnie na cerę.
Clarifying Cleanser kupiłam z zamiarem stosowania go wieczorem. I o ile o poranku wystarczają mi nie pieniące się formuły, tak wieczorami preferuje produkty, które się pienia. Chce mieć pewność, że resztki makijażu, nadmiar sebum i nagromadzone zanieczyszczenia zostaną dokładnie usunięte. Nic nie daje mi takiego komfortu, jak wlaśnie produkt wytwarzający pianę.
Żel jest koloru zielonego nie bez powodu. W środku naturalne bezpieczne i zielone składniki. Pewnie wszyscy pomyślicie, ze na pierwszym miejscu składu będzie woda. Nie, to nie Tata. W tym przypadku jest działający wspaniale antyoksydacyjnie, rozjaśniajśco, uelastyczniaąco, bomba witaminowa, sok z jęczmienia. Dalej równie pięknie, ogórecznik, nagietek, arnika i rumianek. Za wlaściwosci zluszczające i wyciszające odpowiadają kwas salicylowy ( pochodzący z kory wierzby), kwas mlekowy a także cytrynowy.
Jak wiekszość produktów marki, tak i ten charakteryzuje mocny, intensywny, mentolowy zapach. Pierwsze spotkania z nim skończyły się u mnie aż łzawieniem oczu i kręceniem w nosie. I o ile mnie intensywne ziołowe zapachy zupełnie nie przeszkadzają, tak uważam ze dodanie tak dużo aromatu, jest posunięciem bardzo ryzykownym.
Do umycia buzi ( po uprzednim demakijażu oleju) potrzebuje naprawdę odrobinę produktu. Clarifying Cleanser plasuje się w ścislłej czołówce jeśli chodzi o wydajność. Nałożony na wilgotną buzię, spienia się, tworząc bardzo przyjemna, kremowa emulsje. Zapach, konsystencja i zachowanie a skórze sprawiają, ze mycie tym produktem zamienia się w rytuał a tak zwyczajna czynność jak mycie zyskuje nowy, przyjemny wymiar.
Żel pięknie oczyszcza, odświeża, chłodzi i daje matowe (ale bez wysuszenia wykończenie). Delikatnie rozjaśnia, rozpromienia cerę. Regularnie stosowany przyczynia się do ogólnej jej poprawy. Naprawdę nie mam się do czego przyczepić.
Na koniec pytanie, które zadajcie mi dość często przy okazji kiedy pokazuje ten produkt na Instagramie. A mianowicie czy warto wydać na niego około 300zl? Tata Harper to produkty luksusowe skierowane do określonej grupy osób. To konkretna naturalna  przeciwwaga dla luksusowych marek drogeryjnych. Składniki zawarte w produktach są nie  tylko naturalne ale i organiczne (pochodzą z farmy, która jest wlasnością właścicielki). Tata ma własnś linię produkcyjną, zespół badawczy składający się z najlepszych specjalistów, tworzy w małych partiach. Możecie mieć pewność, ze dostajecie świeże produkty i wysoce efektywne. Piękne szklane opakowania, kartoniki ich estetyka sprawiają ze możemy poczuć się naprawdę wyjątkowo. ( kupiłam na space.nk, 59f)

poniedziałek, 24 września 2018

Serum z witaminą C. C15 Super Booster. Paula's Choice.

Serum z witaminą C. C15 Super Booster. Paula's Choice.



Kosmetyki z udziałem witaminy C, to mój niezbędnik. Stosuję je cały rok ale myślę, że to właśnie teraz jesienią a potem zimą, kiedy cera robi się poszarzała, wygląda na zmęczoną i być może po lecie nabawiła się drobnych przebarwień, szczególnie doceniam jej właściwości. Regularnie stosowana, nie tylko pomoże w uporaniu się z powyższymi problemami ale i poprzez stymulowanie produkcji kolagenu zadba o dobry wygląd cery i w przyszłości. Dla mnie to witamina młodości!
Dzisiaj o produkcie absolutnie wyjątkowym, czyli C15 Super Booster Paula's Choise. Produkt kupiłam już w odświeżonym opakowaniu. Poprzednie było niestety przeźroczyste, co w przypadku kwasu askorbinowego wpływa wyjątkowo niedobrze na jego stabilność a w konsekwenscji skuteczność. Nowa szata to też usystematyzowanie i nadanie podobnego wyglądu wszystkim boosterom. W skrócie, składniki w tego typu produktach są mocno skoncentrowane, wodniste i lekkie. 2-3 krople należy wymieszać z ulubionym serum ( u mnie jest to najczęściej kwas hialuronowy) czy też kremem. 
Formuła tego serum stworzona została wyłącznie na bazie kwasu askorbinowego, najlepiej przebadanej i wykazujacej się najlepszą skutecznością formy witaminy C. Najbardziej skuteczna ale i chciałoby się powiedzieć najbardziej krucha forma. Kwas askorbinowy  charakteryzuje bowiem niska stabilność, zaszkodzić mu może wszystko. Dlatego tak istotne jest właściwe przechowywanie produktów z witaminą C, z dala od promieni słonecznych i w odpowiednio niskiej temeperaturze ( najlepiej w lodówce). Producenci powinni zadbać o odpowiednie opakowania. 
W celu zapewnienia wyższej stabilności w serum zastosowano kwas ferulowy. Poza potęguje on  działanie witaminy C ale i wykazuje silne działanie antyoksydacyjne.
Zatem, mamy kwas askorbinowy i kwas ferulowy.  Pełnią szczęścia w tym produkcie jest oczywiście jeszcze witamina E, jeśli chodzi o składniki antyoksydacyjne. Prócz tego mamy tu jeszcze kwas hialuronowy i panthenol. Wszystko to tworzy produkt absolutnie niepowtarzalny i wyjątkowy. 
Jako, że rolą antyoksydantów jest walka z wolnymi rodnikami, sensowne wydaje się używanie ich w porannej pielęgnacji. Tak, też robię w przypadku boostera Paula's Choice. Zawsze rano. Produkt ma naprawdę niezłego kopa, stosowanie dwa razy dziennie może skończyć się podrażnieniami.
A działanie...No cóż to najlepiej wydane (a raczej zainwestowane w piękno i lepszą przyszłość skóry :D) 38f. Booster przywraca blask, jędrność i nadaje świeżości zmęczonej skórze. Wspaniale ją ożywia, ujędrnia i pomaga likwidować przebarwienia ( u mnie na nosie). Zmniejsza widoczność naczynek, które mam na policzkach. 
Koktajl antyoksydantów dba o moją cerę aby młodość i dobry wygląd zachowała jak najdłużej. Mam nadzieję, że jest mi wdzięczna :).


poniedziałek, 17 września 2018

Multi-Molecural Hyaluronic Complex. Serum z kwasem hialuronowym. NIOD.

Multi-Molecural Hyaluronic Complex. Serum z kwasem hialuronowym.  NIOD.



Multi-Molecural Hyaluronic Complex2 zaprojektowany został  z myślą aby nawilżyć, i nawodnić skórę. Produkt ten ma też sprawić, że będzie ona pulchna, zdrowa, grubsza i bardziej elastyczna. Naprawdę jestem zadowolona z wszystkich produktów NIOD, pomyślałam więc że zagłębię się jeszcze bardziej w ich ofercie i spróbuję właśnie tego produktu. Tym bardziej, że mieści się on w ścisłej czołówce najlepiej się sprzedających produktów marki. 
Testuję drugą, udoskonaloną wersję tego serum. Jak wiecie mam sporo kosmetyków (przy okazji zapraszam na mój Instagram, tam dzieje się więcej klik ) i naprawdę uważam, że nie ma na rynku bardziej zaawansowanego, bogatego serum nawilżającego. Dostępny w dwóch pojemnościach ( 15ml i 30ml) mieści w sobie aż 15 różnych form kwasu hialuronowego ( w pierwszej wersji było ich 12) pochodzących z różnych źródeł ( tamandaryndowca, drożdży. grzybów). Jako jeden z niewielu na rynku zawiera czysty kwas hialuronowy, co przenosi pielęgnację w nowy wymiar. To wyjątkowo rzadkie połączenie nie tylko ze względów finansowych ale i formulacji. Formuła zawiera także związki roślinne i substancje, które wykazują działanie antyoksydacyjne i wzmacniające barierę ohronną skóry. 
Serum dedykowane jest każdemu typowi skóry, nie zawiera olei, siliknów, substancji mogących zapychać, czy powodować dyskomfort w przypadku cer szczególnie wrażliwych.
MMHC2 to leciutka, lejąca niemal jedwabista konsystencja. Z łatowścią się je aplikuje ( najlepiej na lekko zwilżoną skórę). Bardzo dobrze łączy się z moimi ukochanymi boosterami Paula's Choice. Czuć różnicę między tym serum a jego tańszym odpowiednikiem z The Ordinary. 
Uwielbiam to serum, bo jest lekkim ale skutecznym środkiem nawilżajacym, który nie zapycha mojej skóry. Produkt szybko wnika w skórę, momentalnie czuć jego absorbcję przez skórę. Nawadnia ją, nawilża, dodaje wigoru bez uczucia lepkości i tłustości. Do jednorazowej aplikacji nie potrzebuję dużo, dosłownie kilka kropel. 
 Dobre serum nawilżające powinno stać się jednym z podstawowych produktów pielęgnacyjnych na Waszej łazienkowej półce, bez względu na rodzaj cery jaki posiadacie. Nie namawiam od razu do zakupu takiej petardy, spokojnie możecie zacząć na przykład od produktu The Ordinary. Jeśli jednak możecie sobie pozwolić, zachęcam.
MMHC2 jest drogi ale skuteczny. Myślę, że jest to niesamowity produkt, w momencie kiedy starzenie się skóry zaczyna być faktem. Na pewno nie jest to botox w butelce, traktuję go jako nieinwazyjną broń w walce o to aby młody wygląd skóry zachować jak najdłużej. (Serum kupiłam na deciem. com, kosztuje odpowiednio 25 i 38 funtów). 

czwartek, 13 września 2018

Face Tan Water. Eco Tan-Eco by Sonya.

Face Tan Water. Eco Tan-Eco by Sonya.




Dzisiaj opowiem Wam o produkcie, który poprawia mi humor. Dosłownie! Bo kiedy patrzę w lustro i widzę, że moja cera wygląda jakby była lekko muśnięta słońcem, to od razu mi lepiej. Nie narażając jej na przedwczesne starzenie od kilkunastu miesięcy w uzyskaniu pięknego kolorytu pomaga mi produkt australijskiej marki Eco Tan-Eco By Sonya. Face Tan Water to produkt absolutnie wyjątkowy. Eco, Organic, Vegan Friendly! Marka może poszczycić się certyfikatem, który został jej przyznany jako pierwszemu i zarazem jedynemu producentowi naturalnych samoopalaczy.
Face Tan Water to coś więcej niż typowy samooplacz. Zawarte w nim składniki działają odżywczo, nawilżająco i antybakteryjnie. Tonik polecany jest cerom trądzikowym. Zawarty w nim tajemniczo brzmiący Radish Root Ferment Filtrate to nic innego jak działające antybakteryjnie peptydy. które powstają w procesie fermentacji rzodkwi.  Składnik też jest w 100% naturalnym kosnerwantem. Wkrótce napiszę Wam o jeszcze jednym produkcie z tym składnikiem jaki posiadam w swojej łazience.
Szklana butelka mieści w sobie 100ml produktu. Dozujemy go za pomocą kroplomierza. Z racji tego, że tonik ma doysć gęstą, niemalże żelową konsystencję trzeba trochę się namachać aby go wydobyć.
Zatem potrząsamy butelką w celu wymieszania formuły, nabieramy kilka kropli, równomiernie rozprowadzamy po całej twarzy i gotowe. Tonik jest tak odżywczy, że nie nakładam już więcej, traktuję go jako taką wisienkę na torcie, ostatni krok w pielęgnacji. Na efekt cery muśnietej słońcem, odświeżonej, po prostu lepiej wyglądającej nie trzeba długo czekać. Na mojej jasnej cerze jest on widoczny już po pierwszym uzyciu. Dla podtrzymania efektów używam go do trzech razy w tygodniu.
Tonik nie ma może zapachu typowego dla samoopalaczy, nie znaczy to jednak że go nie ma. Wynika on z użytych składników, jest znośny, ale nie mogę powiedzieć że jest wspaniałyy :D. Niemniej wybaczam, wybaczam mu to. To jedyny minusik jaki jestem w stanie mu wymysleć. Opalenizna jaką uzyskuję przy użyciu tej wody jest przede wszystkim naturalna.  Ale to nie wszystko produkt doskonale koi, nawilża a przy tym przyśpiesza gojenie drobnych niespodzianek. Umówmy się cięższych postaci trądziku nie wyleczy, ale drobnym problemom spokojnie podoła.
Zaczęłam drugą butelkę. Kto ze mną? :)