czwartek, 9 lutego 2017

Suche szampony Colab. Najlepsze!





Suchy, nie pozostawiający osadu a przede wszystkim nie agresywny, szampon? Wreszcie to możliwe! Prawdziwy konkurent dla Batiste, który szczerze powiedziawszy kompletnie się u mnie nie sprawdził. 
Za suchymi szamponami Colab stoi modelka, blogerka i youtuberka Ruth Crilly. Piękna Pani kilka dni temu została ponownie Mamą, ogólnie fajna, naturalna babka. 
Jeśli mam być absolutnie szczera, cały ten hype wokół tej linii szamponów jest jak najbardziej uzasadniony. Ruth decydując się pokazać twarz na każdej butelce szamponu, wiedziała dobrze czego od takiego produktu oczekiwać. Wyszło na prawdę znakomicie. Kilka linii zapachowych:  Rio, owocowy New York, kwiatowy Paryż, klasyczny Londyn, czy orientalny Tokio.  Gdybym miała wybierać, postawiłabym na Paryż, jest... taki romantyczny. Do wyboru mamy też kilka wariantów wykończeniowych od klasycznych odświeżających i dających objętości, po nabłyszczające a także dające ekstremalnej objętości. 
W swojej łazience lubię mieć wersję Sheer+Invisible , świetna na co dzień. Tak, używam suchych szamponów niemal każdego dnia! Nie używam ich na tłuste włosy, bo jak mam tłuste włosy, to je po prostu myję. Suchy szampon rozpylam po wysuszeniu i ułożeniu włosów. Nadaję im w ten sposób tekstury, objętości, a także przedłużam ich świeżość. W skali do 10, oceniam Colab na 10. Szampon jest lekki, kompletnie niewyczuwalny, aplikowany w ciągu dnia błyskawicznie pochłania sebum i co wielce istotne w przypadku mojego bardzo wrażliwego skalpu, zupełnie go nie podrażnia. 
Seria Volume Extreme prócz odswieżenia daje włosom również spektakularnej objętości, jest jednak bardziej wyczuwalna na włosach. Niemniej włosy swój stan utrzymują długie godziny. Jest idealna na specjalne okazje, wyjścia, bo gwarantuje komfort świeżych, pełnych objętości włosów. Wersja ta jednak stosowana zbyt często, potrafi przesuszyć końcówki. Tak jak pisałam, używam jej tylko czasami. 
Wszystkie szampony prócz tradycyjnych pojemności 200 militrów, możemy kupić także w wersji podróżnej.  Świetne do torebki, w podróży czy po prostu do wypróbowania. 
Dzięki suchym szamponom Colab w niepamięć poszły: biały nalot trudny do wyczesania, podrażnienie skóry głowy, obciążenie włosów. W zamian mam lekki, nałożony w obojętnie jakiej ilości nie przytłaczający włosów,  nie dający matowego efektu , czy wykończenia niezgodnego z oczekiwaniami a do tego pięknie pachnący, produkt.
Cieszcie się, że szampony Colab możecie kupić w Hebe, są na prawdę wspaniałe. 

Ściskam.
Iwona.


10 komentarzy:

  1. kiedys regularnie kupowałam różnego typu suche szampony ale zawsze po nich mnie strasznie swedzi glowa. Najlepiej sprawdza sie Lushowy w proszku :)
    tych Colab nigdy nie probowałam, moze dam im jeszcze szanse :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja to samo miałam do tej pory, z Colab nie mam tego problemu a używam go od sierpnia zeszłego roku.
      Ej a tego Lusha to muszę obadać ; )

      Usuń
  2. Używam ich od dawna i uwielbiam! U mnie jednak wersja Invisible nie daje żadnej objętości, trochę szkoda, za to ta druga jest zbyt ciężka dla mnie. Niemniej u mnie też wygrały z Batiste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Extreme Volume daje objętość , ale jest wyczuwalna na włosach. A wiesz, ja to psikam tego Invisible tak sporo i mi trzyma objętość, nawet pod czapką ;)

      Usuń
    2. Może też powinnam dawać dużo więcej ;)

      Usuń
    3. Możesz spróbować, nawet przy większej ilości, nie ma białego osadu. Ja jak sobie zrobię takie zwykle psik psik to tez długo nie ma objętości :)

      Usuń
  3. Ja miałam tylko Batiste i czułam się że wszyscy wiedzą 'nie umyłam łba to widać' nie przekonało mnie to do siebie więc więcej po żadne takie specyfiki nie sięgnę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No też mówię, jak się ma tłuste włosy to trzeba je umyć ;D

      Usuń
  4. Muszę wypróbować w takim razie :) Narazie bardzo lubiłam te z Batiste :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz