poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Fresh w Polsce. Przetestowałam trzy produkty marki.




Zaczęło się na początku lat dziewięćdziesiątych od kostki mydła (dostępnej zresztą w ofercie po dzień dzisiejszy). Dzisiaj marka Fresh znacznie się rozrosła i oferuje luksusowe, piękne a przy tym naturalne produkty. Ok, jest drogo, ale ma to uzasadnienie w formułach i najwyższej jakości składnikach. Decydując się na maskę czy krem Fresh macie pewność, że wszystko tu użyte to są bezpieczne, aktywne składniki. Żadnych zapychaczy, polepszaczy, sztucznych zapachów czy barwników. 
Póki co prztestowałam trzy produkty marki, wszystkie oceniam bardzo wysoko. Używanie każdego z nich to prawdziwa przyjemność, swego rodzaju rytuał, SPA wykonywane w domowym zaciszu. Wszystko jest tu dopieszczone do granic możliwości. Wspaniałe konsystencje, niezwykłe zapachy no i efekty, po których moja cera wygląda na szczęśliwą i zadbaną.

Soy Face Cleanser, produkt kultowy i pionierski jeśli chodzi o wykorzystanie niezwykłych właściwości soi w kosmetykach. Po szeroko zakrojonych badaniach zespół Fresh  odkrył iż aminokwasy zawarte w soi mają właściwości uelastyczniające. Produkt powstał w latach dziewięćdziesiątych ale  po dzień dzisiejszy jest świętym Graalem dla osób z suchą i wrażliwą cerą a także dla wszystkich tych, których świadoma pielęgnacja  oparta jest o delikatne, nieagresywne oczyszczanie. Niezwykłe właściwości żelu oparte są na wspomnianych wyżej  kojących cechach soi, nawilżajacych i chłodzących zaletach ekstraktu z ogórka a także korzyściach płynących z użycia wody różanej. 
Wszystkie te składniki to bogata, odżywcza, kojąca, redukująca zaczerwienienia i oznaki stresu formuła. 
Żel pięknie pachnie ogórkiem, delikatnie się pieni i myje bez podrażnień. Zbiera tysiące pozytywnych opinii. Szczególnie dobrze sprawdzi się u osób z wrażliwą, podatną na zaczerwienia czy dotkniętą trądzikiem cerę. Uważam, że stosowanie tego żelu znacząco wpłynęło na uspokojenie mojej cery. Jeśli macie cerę, która toleruje więkoszość porduktów oczyszczajacych, ten żel może okazać się trochę nudny. Przy moich problemach z trądzikiem i stosowanymi różnego rodzaju kuracjami, ten prosty żel to prawdziwe wybawienie, ukojenie ale i przy tym dobrze wykonana robota. Nie dziwię się, że to hit marki. ( kupuję w pojemności 50ml/ 11,50f na john.lewis) 

Black Tea, Instant Pertfecting Mask. Dostałam ją w prezencie do przetestowania od Marytny. Jako, że w tym czasie moja cera przechodziła jeden z wielu kryzysów, skupiłam się raczej na rozwiązywaniu problemów związanych z trądzikiem, antyoksydacja była mi akurat zupełnie nie w głowie. Sięgnęłam po nią za jakiś czas i to było jak dar niebios dla mojej cery już trochę zmęczonej kuracjami przeciw trądzikowi. Potrzebowałam dać jej kopa w postaci nawilżenia, miękkości, jędrności. Znakomite działanie maska zawdzięcza oczywiście składowi opartemu na niezwykłych   właściwościach ekstraktu z czarnej herbaty. Mamy tu ferment z czarnej herbaty ( znany jako kombucha). Działa on nie tylko silnie antyoksydacyjnie, odmładzająco ale i zmiękczająco, wygładzająco a także znacznie poprawia blask cery. Formuła została także wzbogacona ekstraktem z liczi, który wykazuje działanie ujędrniające i wygładzające. Mamy tu także sok z korzenia jicima wyróżniający się właściwościami nawilżajacymi i odżywczymi. Faktura tej maski przypomina trochę puszystą, lekką śmietankę, coś dosyć lekkiego, podobnego do kremu. Nigdy nie wysycha. Zapach jest dosyć intensywny, to połączenie herbaty z...ogórkiem? Tuż po aplikacji maska daje fajne uczucie lekkiego chłodu, które  uderza w skórę. 
Ta maska robi wszystko, to jest naprawdę niesamowite. Zwęża pory, wygładza, nawilża ( bez pozostawiania tłustej warstwy). Wyraźnie redukuje zaczerwienienia a także skazy. Minimalizuje wygląd drobnych zmarszczek i linii. Odpręża, zmiękcza i koi. Świetna do stosowania pod makijaż przed wyjściem. Bądźmy realistkami maska nie usunie zmarszczek, nie zniweluje przebarwień, ale naprawdę spektakularnie poprawi wygląd cery i głęboko ją odpręży. Jak na produkt do stosowania w domu, jestem zachwycona. Warto kupić małe opakowanie 30ml, wystarczy na naprawdę długo ( kosztuje 29f, pełny wymiar 100ml, 77 f. Do kupienia na John Lewis).

Na koniec jeden z nowszych produktów marki (z tego co widziałam na stronie Sephora, niedostępny w Polsce), czyli Vitamin Nectar, Antioxidant Glow Water. Linia Vitamin Nectar zawiera mieszankę witamin C i E, ekstraków owocowych i mienrałów aby pomóc w rewitalizacji szarej, zmęczonej, pozbawionej blasku cery. Wygodna forma produktu pozwala na idealną aplikację. Pod makijaż, na makijaż, o każdej porze. Mgiełka poza tym, że pysznie, owocowo pachnie to błyskawicznie zmiękcza, rozluźnia i nawilża cerę. Błyskawicznie odpręża i odświeża cerę. Ze względu na wygodę stosowania można ją nosić w torebce, sprawdzi się idealnie w podróży. ( 100ml/ 19f. Kupiłam na John Lewis).

Jak wiecie nie jestem częstą klientką perfumerii, tym razem zachęcam do zakupów. Wybierając produkty Fresh moim zdaniem wiecie za co płacicie. 

15 komentarzy:

  1. Chętnie wypróbuję tą markę, ciekawie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam niestety ( dla mojego portfela) przetestować jeszcze parę produktów. Szczególnie esencję i maskę różaną :)

      Usuń
  2. Jeszcze nigdy nie próbowałam produktów tej marki :)
    Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fresh do tej pory nie był dostępny w Polsce, teraz trafił do Sephora, możesz spróbować ;)

      Usuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o tej marce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rynek kosmetyków jest tak wielki, że to niemozliwe znać wszystkie marki ;)

      Usuń
  4. podoba mi się jak piszesz

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo kuszące. Fajnie się zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że marka jest już w Polsce, nie fajne są ceny... i szkoda, bo ten sojowy żel do mycia twarzy i maseczkę z chęcią bym przygarnęła:) Na razie poprzestanę na czytaniu recenzji ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekałam na tą markę i jest! Mam żel i jeszcze kilka innych kosmetyków na oku :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe te kosmetyki i ciekawie je opisujesz. Ja używałam je podczas robienia makijażu na studniówkę, a że chciałam wyglądać przepięknie to skorzystałam z poradnika ze strony https://bellbox.pl/makijaz-na-studniowke .

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz