poniedziałek, 5 lutego 2018

Superoxide Dismutase Saccharide Mist (MDSM2) /NIOD


Z punktu widzenia najnowszej wiedzy w temacie mówiącym o tym jak zapobiegać przedwczesnym oznakom starzenia, nastawianie się ściśle na pielęgnację, nawilżenie czy rozświetlenie, najlepszym pomysłem nie jest. Skupić się należy przede wszystkim na odpieraniu ataków terrorysty zwanym stresem oksydacyjnym. Chwała Bogu zatem producentom za kosmetyki zawierające koenzym Q10, witaminy C,E czy kwas liponowy. Wiadomo, że antyoksydanty działają wspaniale na skórę, wymiatają wolne rodniki a przy tym dosyć skutecznie przeciwdziałają przedwczesnemu starzeniu się skóry. Wiadomo też, że w "kupie siła", wszystkie one wzajemnie się uzupełniają, lepiej działają w grupie niż osobno. Trzymam się tej zasady od dłuższego czasu, stosując z powodzeniem różne typy antyoksydantów. Nie zapominać należy iż szczególnie witamina C potrafi nastręczać pewnych niedogodności. Jednym z nich jest stabliność, mimo że wciąż pracuje się nad nowymi , lepszymi jej formami, to jest na pewno problem. 
A gdyby tak zatem znaleźć antyoksydant idealny, taki który będzie nie tylko wysoce  stabilny  ale i setki razy mocniejszy niż popularne antyoksydanty stosowane do tej pory w kosmetykach? Yes! Yes! Yes! Mamy To! Proszę Państwa, poznajcie Superoxide Dismutase Saccharide Mist ( SDSM 2). Tym produktem rządzi dysmutaza nadtlenkowa, dotychczas elitarny składnik kosmetyczny, zarezerwowany dla garstki kosmetyków. To naturalny enzym występujący w naszym organiźmie. Dysmutaza nadtlenkowa jak nikt inny radzi sobie ze stresem oksydacyjnym. Skutecznie łagodzi skutki upływu czasu i wyraźnie spowalnia porcesy starzenia się skóry. Są badania, które mówią iż dysmutaza potrafi wymieść z organizmu 99,99% reaktywnych form tlenu. To właśnie w produktach z dysmutazą kosmetologia upatruje ogromną szansę na walkę z oznakami czasu. Dysmutaza to pewien przełom w dziedzinie przeciwstarzeniowych produktów. SDSM2 ( to druga, ulepszona wersja tego produktu) to zatem coś więcej niż tonik, spotkałam się z opiniami, że to coś na pograniczu kosmetyku i produktu leczniczego. Chroni skórę przed uszkodzeniami oksydacyjnymi, odwodnieniem i co równie ważne łagodzi stany zapalne wywołane działaniem wolnych rodników. Prócz naszej gwiazdy, czyli dysmutazy mgiełka to bogactwo składników nawilżających, poprawiających wzrost nawodnienia skóry a także jak pisałam wcześniej działajacych przeciwzapalnie. Oczywiście nie jest to produkt, który zastąpi Wam inne produkty nawilżające ( krem czy serum). Stosowany wespół z nimi na pewno będzie działał skutecznie w przeciwdziałaniu odparowywaniu wody z naskórka. Żebyśmy się zrozumieli, to nie o nawilżenie w tym produkcie chodzi, choć w jakimś stopniu jego twórcy zadbali aby i działał na tym polu. SDSM2 to jest produkt, który ma działać prewencyjnie, przeciwstarzeniowo, ma sprawić że skóra będzie bardziej odporna na czynniki zewnętrzne. Mgiełka będzie świetnym dopełnieniem innego serum NIOD, działającego antyoksydacyjnie a mianowicie CAIS2, na którego cieprliwie czekam już ponad miesiąc. Wydaje mi się, że składniki mgiełki będą idealnie współgrać ze składnikami serum, zwiększając tym samym jego skuteczność. 
Mgiełka sprawdza się u mnie bardzo dobrze. 250 ml turkusowej wody ( kolor wynika z użytych składników) w opakowaniu z pompką. To nie jest produkt, który tworzy mgiełkę. Umówmy się, że mając na względzie jak wspaniałe składniki zawiera, nikt nie będzie nakładał go w mikroilościach. Bądźcie hojne, hojność ta zostanie nagrodzona :D. Mgiełka jest niesamowicie lekka, nakładam ją tuż po umyciu buzi. Dobrze się wchłania, nie zostawia żadnej powłoczki.
Jako fanka mgiełek i toników nie mogłam sobie odmówić zakupu tego produktu. Traktuję go jako przedbieg do CAIS2. Mgiełka akurat moją cerę nawilża, nawadnia, uspokaja, jest świetną bazą do nakładanej dalej pielęgnacji. Robi zdecydowanie więcej niż stosowane przeze mnie dotychczas produkty. Jedyny minust tego produktu to cena, wynosząca około 150zł za 240 ml, ale myślę, że jest ona adekwatna do użytych składników. 

I jak czujecie się przekonane?

Ściskam. Iwona.

14 komentarzy:

  1. Ja jestem bardzo zainteresowana,akurat parę dni temu o nim czytałam.Miałam kupić toner whamisy,też nie należy do najtańszych,kosztuje 100 zł, ale jest o połowę mniejszy:D Teraz sie waham co wybrać:)).

    OdpowiedzUsuń
  2. W jakim czasie należy go zużyć po otwarciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Termin ważności tej mgiełki to 6 miesięcy.
      Miałam kiedyś na liście ten tonik Whamisy, nie kupiłam go jednak, więc nie mogę porównać ;)

      Usuń
    2. Miałam nadzieję,że ważność to 9-12 miesięcy. Taką pojemność to chyba na całe ciało będę używać:)). Esencję Bentona, która ma 60ml zużywam 4 miesiąc, 2 razy dziennie;). No nic,zamówiłam :D

      Usuń
    3. Tak jak pisałam wyżej, hojnie, hojnie trzeba :). Zreszta jak nałożysz na cialo, to tylko na zdrowie :D.Powiem Ci, że ja zuzyję bez problemu. Esencje są bardziej treściwe, mniej się nakłada.

      Usuń
  3. Nie będę sobie żałować:)Zobaczymy jak się sprawdzi,jeszcze mam ochotę wypróbować CAIS z tej marki:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CAIS to jest podobno petarda. Nie mogłam
      Sobie odmówić zatem i go zamówiłam, niestety czekam na niego od miesiąca. Te braki ciagle mnie wkurzają. Serum z kwasem hialuronowym tez podobno boskie ;)

      Usuń
    2. Właśnie widziałam, że wszędzie braki;),można się tylko na listę oczekującą załapać:D.A mgiełka dzisiaj już dotarła z ASOS,jestem w szoku, że taki ekspres:)).

      Usuń
    3. Do Polski? Ejjj a nie wiedziałam, że NIOD jest na ASOS :D

      Usuń
    4. Tak, do Polski:)Gdzieś właśnie wyczytałam, że tam mają Niod i The Ordinary:).Oczywiście asortyment mocno przebrany:)).

      Usuń
    5. To powiem Ci, że ja mieszkam w UK, zamowienie robiłam dziś i pokazało mi ze paczka przyjdzie w poniedziałek. Do Polski idzie szybciej;)

      Usuń
    6. Mnie pokazało,że przesyłka przyjdzie 12 lutego,a tu taka niespodzianka:)Moja była nadana w Niemczech.

      Usuń
  4. Matka, kusisz! Tyle Ci powiem! :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz