wtorek, 3 marca 2020

Kosmetyczni ulubieńcy lutego/ Anwen, Lush, Mokosh, Jordan Samuel Skin...



Witam w marcu. Wprawdzie to co widzę za oknem nie nastraja optymistycznie, bo na przemian grad, deszcz i sztorm, typowo angielsko. Ale  mam swiadomość, że tuż za rogiem czeka ciepła, radosna, wiosna. Cieszę, się ogromnie, że zrobi się znów pozytywnie.
Oto kosmetyczni ulubieńcy najkrótszego miesiąca roku, czyli lutego:
-Anwen. Kawowy szampon enzymatczny Wake it Up.  To drugi peelingujący produkt w ofercie marki. Mocznik w stężeniu powyżej 10% wykazuje działanie złuszczające i to on jest gwiazdą tego produktu. Dalej w składzie kondycjonująca i regulująca wydzielanie sebum pochodna lukrecji i ekstrakt z kofeiny, który poprawia ukrwienie skóry głowy a także stymuluje wzrost włosów. Kawa zawsze mnie kupi... Szampon nią pachnie, dobrze się pieni, doskonale myje i oczyszcza skórę głowy. Naprawdę widzę różnicę we wchałanianiu się substancji aktywnych zawartych w maskach czy odżywkach. Włosy pozostają dłużej świeże, pełne objętości a skóra głowy mniej swędzi. Naprawdę udany produkt. ( W UK kupiłam na eKosmetyki).
- Lush. Krem stylizujący Dirty.  Zupełnie przypadkowy zakup  okazał się doskonałym wyborem. Krem zawiera w sobie nuty zapachowe sandałowca i sosny charakterystyczne dla perfum o tej samej nazwie. Odrobinę produktu rozgrzewam między palcami a następnie lekko wgniatam w końce włosów. Krem trochę je usztywnia, dodaje objętości. Można nim dodać tekstury kręconym włosom aby uzyskać efekt tzw. lekkiego bałaganu na głowie. No wiecie o co mi chodzi. (kupiłam w salonie firmowym Lush).
- Mokosh. Odżywczo-nawilżający żel do twarzy.  W składzie naturalne, delikatne substancje myjące, kompleks składający się z pięciu minerałów (krzemu, magnezu, miedzi, żelaza i cynku) a także ekstrakty z figi, lnu i bawełny. Produkt się pieni, ale jest bardzo delikatny dla buzi. Jak wiecie leczę się tretynoiną i naprawdę muszę uważać, co nakładam na buzię. Ten żel jest wręcz aksamitny. Nie szczypie i nie wysusza dodatkowo skóry. Bardzo wydajny. Hicior! (kupiłam na eKosmetyki. Link wyżej).
-A.Florence skincare. Super serum. Fluid antysmogowy. Mój numer jeden od kilku miesięcy.  Leciutka, szybko wchłaniajaca się formuła. Tłustym cerom zastąpi i serum i krem a nawet produkt pod oczy. W składzie 10% stabilizowanej formy witaminy C, mnóstwo przeciwutleniaczy, odbudowujące barierę naskórkową, ceramidy.  Nawilża, ujędrnia, rozjaśnia. Postaram się niedługo zrobić szerszą recenzję tego produktu, bo na to zasługuje. (kupiłam na stronie marki tu).
- Evy Technology. Daily UV Mousse SPF 30. Filtry to podstawa, jeśli chcecie opóźnić efekty starzenia się skóry. O tym, że promienowanie UV powoduje nowotwory skóry, chyba nie muszę wspominać. Produkty z filtrami stosuję codziennie, cały rok, nawet w pochmurne dni. Evy Technology to ciekawy, bo w formie pianki filtr miejski. Opatentowna technologia, nowoczesne flitry, antyoksydanty i alantoina, świetnie wpływają na kondycję skóry. Filtr nie lepi się, nie jest tłusty, nie bieli, doskonale wtapia się w skórę. Wysoka wododporność. Dla mnie produkt idelany. (kupiłam na stronie firmowej marki tu). 
-Jorgan Samuel. Hydrate the Mist. Kosmetyki Jordana wreszcie pojawiły się w europejskiej dystrybucji (na Cult Beauty). Kupiłam jeden...dwa..no dobra trzy produkty.  Zapakowana w szkło ( to się ceni!) mgiełka poprawia nawilżenie, koi odwodnioną cerę. Bogata w glicerynę, kwas hialuronowy, przeciwutelniacze, w tym mój ulubiony wielozadaniowy ekstrakt z ogórka. Doskonale sprawdza się w roli toniku użytego po umyciu buzi a także w ciągu dnia dla odświeżenia cery. Ma orzeźwiający zapach ogórka.  Idealna o poranku. 


To tyle. Mogłabym wymienić jeszcze kilka innych produktów, ale to zostawimy sobie na następny raz :)

1 komentarz:

  1. Nie miałam okazji testować tych kosmetyków, zaciekawił mnie jednak ten szampon Anwen. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz