wtorek, 13 listopada 2012

Róż od Inglota z numerkiem 72.

Ciemność na moim komputerze od czwartku ciemność była spowodowana bliżej nieokreśloną usterką modemu. Normalnie nie ma problemu, bo mam w domu informatyka, którego ręce leczą komputery wszystkich wokół. Gorzej jak informatyk w świecie a nikt blisko jak i daleko nie ma pojęcia o komputerach, bo wszyscy przychodzą po pomoc do nas :D . Wytrzymałam bez cywilizacji do dziś, spakowałam Jaśka i przyjechaliśmy do mamy . Z wielką radością więc nadrabiam zaległości w lekturze mich ulubionych blogów. Post będzie wyjątkowo lekki bo o ultralekkim produkcie jakim jest róż Inglota. 





Poza lakierami Inglota, których mam pół lodówki innych produktów raczej nie kupuję, jakoś mi nie leżą, szczególnie cienie które na moich powiekach trzymają się wyjątkowo słabo. Mój fanatyzm względem róży, w dodatku takich w kolorze różowym, słodkim i delikatnym jest tak ogromny, że przymknęłam oczy na wcześniejsze niepowodzenia i przygarnęłam ten egzemplarz z numerkiem 72. Cena niezbyt wygórowana, bo 19,90, spowodowana dosyć małą pojemnością bo tylko 2,5 grama, jak dla mnie okej, może przy sprzyjających bardzo sprzyjających wiatrach uda mi się go kiedyś zużyć. Produkt ma delikatną, jedwabistą konsystencję, trochę pyli przy aplikacji. Wybór matowej opcji był uzasadniony i spowodowany tym,że nakładam go z rozświetlaczem. Jak dla mnie róż daje rzeczywiście delikatny efekt, lubię mocniej podkreślone policzki. Kolor można na szczęście fajnie stopniować bez plam. W efekcie uzyskuję kolor na policzkach tak intensywny jak lubię.


W kwestii koloru jestem zadowolona, niestety w obszarze pod tytułem trwałość nie jest to król, powiedziałabym, że wypada wyjątkowo słabo, mimo że zazwyczaj nie mam z tym problemów, bo na policzkach mam suchą skórę i wszystkie tego produkty wytrzymują długie godziny. Tutaj mogę mówić o czasie 2 do 3 godzin, kiedy jest okej, potem znika wszystko. Tak więc słabo, bardzo słabo. Niezbyt poręczne jest samo opakowanie, które trzeba odkręcić aby użyć, raczej nie nadaje się do torebki na szybkie poprawki.
Podsumowując nie jest to produkt idealny, ale warty uwagi, każda cera reaguje inaczej więc może i trwałość będzie lepsza. Plus jak zwykle u Inglota za ogromny wybór kolorów. 










22 komentarze:

  1. te ich pudelka odkrecane mnie denerwuja niemilosiernie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przymierzałam się do niego jednak wybrałam inny odcień. Wyglądasz w nim super, ale jeżeli chodzi o trwałość to faktycznie nie powala, z tym że u mnie nie jest aż tak źle :) A co do odkręcanego opakowania, przez to właśnie chyba rzadko go używam. Rano średnio mam czas (i ochotę) się z tym bawić :)

    Buziaki,Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje roztrzepanie jest tak wielkie,że nie wyczaiłam że kupuję takie odkręcane coś ha. Kiedyś miałam róż Inglota i normalnie się otwierał :D

      Usuń
  3. Ja mam z wibo i tez z trwaloscia u niego srednio. Na pol dnia starczy, pozniej juz nie widac.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładnie w nim wyglądasz :) Super!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolor ładny, lubię własnie takie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. szkoda że taka słabiutka trwałość.

    OdpowiedzUsuń
  7. już sie o Ciebie martwiłam :] po policje chciałam dzwonić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haa tak myślałam,że będziesz tęsknić:*

      Usuń
    2. p.s a Ty bez mojej wiedzy za moimi plecami róż od Bobbi Brown sprzedajesz? zawsze mnie musi coś ominąć :D

      Usuń
    3. kurcze, skąd miałam wiedzieć że Ci sprzęcior nawalił? no skąd :D

      Usuń
    4. następnym razem już będziesz wiedzieć, że jak mnie nie ma dłużej niż jeden dzień, to albo mnie szlag trafił ( opcja mało prawdopodobna) albo awaria! i róże proszę mi trzymać :P Twojego bloga i tak podglądałam z komórki :P

      Usuń
  8. śliczny- kocham różowe róże :)

    OdpowiedzUsuń
  9. piękny jest, przymierzam się do niego już długi czss :)

    OdpowiedzUsuń
  10. podoba mi sie ten roz i bardzo ladnie i naturlanie wyglada na buzce ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam numer 99, kolor niesamowicie mi odpowiada, z trwałością jest rzeczywiście różnie :) Raz trzyma się cały dzień w pracy zaś kiedy indziej znika po 3 godzinach.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz