wtorek, 12 marca 2013

Jedwab w płynie.Green Pharmacy.

Moje włosy z gatunku cienkich, delikatnych, szybko przetłuszczających się potrzebują szczególnej opieki. Ale co począć jak ta opieka dosyć często je obciąża i efekt marny. Czymś odżywiać, szczególnie końcówki muszę, bo codzienne suszenie i prostowanie sprawiają, że są one suche i rozdwojone. Używałam kiedyś jedwabiu dla zabezpieczenia i wygładzenia końcówek, jednak na dłuższą metę nie byłam zadowolona, miałam wrażenie że stan moich włosów znacznie się pogorszył. Dlatego na tego typu produkty nie zwracałm uwagi czas długi. Ale jak to mówią, wszystko do czasu. Na lutowym spotkaniu blogerek otrzymałam jedwab w płynie, który jedwabiem nie jest bo nie ma go w składzie czyli serum na zniszczone końcówki.




Serum zaczęłam stosować z dużą ciekawością, albowiem przeznaczone jest dla włosów takich jak moje czyli cienkich i delikatnych, zmęczonych różnymi eksperymentami. Jego zadaniem jest chronić włosy przed uszkodzeniami a także rozdwajaniem. A wszystko za sprawę przyjaznego składu, w kórym znajdziemy w miarę lekkie silikony ( jeden lotny, drugi łatwo zmyjemy delikatnym szamponem). Ponadto o właściwą kondycję włosów zadbać mają oliwa z oliwek, ektrakt z aloesu, olej ryżowy, olej kameliowy, olej z cydru mające właściwości nawilżające a także regenerujące. 
Sam produkt dostajemy w kartoniku, na którym znajdziemy wszystkie mogące nas interesować informacje, czyli skład, datę ważności czy certyfikaty. Serum zamknięto w bardzo wygodnej małej buteleczce z pompką o pojemności 30ml. Na moje krótkie a nawet bardzo krótkie włosy wystarczy jedna pompka produktu, ilość ta będzie się zapewne zwiększać  wraz z gęstością i długością włosów.



Co do samego sposobu aplikacji tutaj pełna dowolność, możecie nakładać na suche lub mokre włosy. Najlepiej samemu sprawdzić, która metoda włosom pasuje. Ja nakładam na suche włosy tuż po suszeniu a przed prostowaniem. Zawsze to jakieś dodatkowe zabezpieczenie przed wysoką temperaturą. Serum działam fenomealnie, przede wszystkim nie obciąża włosów, efekt trzyma się cały dzień. Gładkie, miękkie, błyszczące, grubsze i nie sterczące we wszystkie strony włosy to efekt jakim cieszę się od jakiegoś czasu.Oczywiście stosowanie serum nie zwalnia od regularnego podcinania końcówek, plusem jest to że wizyty u fyzjera mogę delikatnie odsunąć w czasie. Fryzjerka moja zauważyła poprawę w wyglądzie moich końcówek, ostatnim razem nie słyszałam tego co zawsze :" Matko jakie Ty masz zniszczone włosy", tylko ładnie spytała co stosuję bo jest lepiej. Jedynym minusem tegoż produktu jest nie cena, bo ta jest zabójczo niska ( około 8zł) lecz dostępność. 

31 komentarzy:

  1. Uwielbiam to serum :) ostatnio widziałam chyba w Naturze, pomimo cudownego działania wkurza mnie ta dziadowska zatyczka z wyciętym paseczkiem. Ze swoja koordynacją nigdy nie trafiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się jej pozbyłam,serum leży bez zatyczki, nic się nie ulewa:)

      Usuń
    2. heloł, dzisiaj aplikowałam minerały RT :) używam Annabelle Minerals i muszę powiedzieć, że efekt jest rewelacyjny :) Pędzel daje jeszcze lepszy efekt niż flat top z Annabelle :D

      Usuń
    3. aaaaa w takim razie go kupię:) dzięki za test:*

      Usuń
    4. nie ma sprawy :) niech Ci dobrze służy :D

      Usuń
  2. Też zawsze słyszę to samo u fryzjerki. Albo to, że mam zniszczone końcówki albo coś równie miłego xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma to jak konkretne pocieszenie:)

      Usuń
  3. a właśnie, tak ciężko jest znaleźć coś, co nie obciąża włosów. A ja swoje suche końcówki podcinam za tydzień. Zobaczymy co powie mi moja fryzjerka :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może Cię nie dobije zbytnio:D ja tak co cztery, pięć tygodni chodzę na cięcie:)

      Usuń
  4. Będzie następcą jedwabiu z Joanny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie Joanna obciążała, tutaj jest o niebo lepiej:)

      Usuń
    2. Dla mnie Joanna śmierdziała koperkiem. Ja za to lubię z Biosilka.

      Usuń
  5. Kupiłam ale jak na razie leży :) Obecnie używam olejku z Alverde. Jednak ten "jedwab: niedługo pójdzie w ruch :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie miałam Alverde,ale mam wielką ochotę spróbować:)

      Usuń
  6. moje paczki sfocone i leżą nietknięte właściwie :d kolejny raz sie dziś o nie potknęłam
    muszę zmienić ten stan rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja Rusin Kingę otworzyłam i używam sobie:)

      Usuń
  7. jak na złość nigdzie nie mogę go u mnie znaleźć :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czeka aż otworzę na dniach ;) Słyszałam bardzo dobre opinie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo ciekawa alternatywa dla tych sztuczniejszych jedwabiów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam go i jestem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo go lubię. Na duży plus, że nie tłuści mi końcówek.

    P.s. Nie wiedziałam, że prowadzisz bloga. Fajnie, że wreszcie do Ciebie trafiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę,że do mnie trafiłaś:):*

      Usuń
  12. ja wlasnie tez mam włosy z gatunku cienkich, delikatnych, szybko przetłuszczających się.. a jedwab miałam wrażenie że stan moich włosów tylko pogorszyl jak kiedys kupowalam... ten produkt to cos idealnie dla mnie - koniecznie musze go kupic jak bede w PL - ciezko cos znalezc co co nie obciaza i nie tlusci dodatkowo wlosow - dzieki za ten wpis:)))))))))))))pozdrawiam pa

    OdpowiedzUsuń
  13. brzmi kusząco, jak zużyję trzy inne jakie mam to może kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyglądałam się mu dzisiaj, szkoda że nie wzięłam:(

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja do jedwabiu się jakoś zraziłam po jedwabi z Farouka, i aktualnie na końcówki daję odżywki z sylikonami.

    OdpowiedzUsuń
  16. nie widzę, żeby te jedwabie jakoś szczególnie działały pielęgnacyjne, ale faktycznie przedłużają życie końcówek co jest ważne kiedy zapuszcza się włosy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz